W jaki sposób banki chcą zarabiać na Rekomendacji S II

2009-07-08 00:00:00

Od początku lipca, a więc od momentu wejścia w życie zapisów Rekomendacji S II, dotyczących spłaty kredytów bezpośrednio w walucie zadłużenia, kolejne banki prezentują pomysły na optymalizację kosztów. Nie ma jednak nic za darmo. Ceną za niższy koszt spłaty kredytu jest na przykład opłata za prowadzenie rachunku, albo za przelew walutowy.

Przed 1 lipca bank przeliczał ratę kredytu po wewnętrznym kursie spłaty, na co kredytobiorca nie miał wpływu. Od 1 lipca raty można spłacać na własna rękę, a więc kupić na przykład franki w kantorze i zanosić je co miesiąc do kasy banku, albo założyć konto walutowe i z niego robić przelewy na rachunek kredytu hipotecznego. Koszt zmiany sposobu spłaty trzeba jednak dokładnie policzyć. Trzeba uwzględnić opłatę za aneks do umowy (zmiana systemu spłaty), za prowadzenie konta walutowego i przelewy z tego konta. Niezwykle ważne jest też znalezienie źródła tańszej waluty (kantor, albo bank stosujący niższy spread).

Wraz z wejściem w życie rekomendacji banki zaczęły kusić klientów konkurencji do zakładania rachunków i spłaty kredytów za ich pośrednictwem. Deutsche Bank PBC, który już wcześniej swoim klientom pozwalał spłacać raty bezpośrednio w walucie, zaproponował program Premiujemy Franka.       

Posiadaczom pakietu kont złotowego i walutowego bank proponuje zakup waluty według standardowej tabeli kursowej. Z rachunku walutowego można następnie przelać pieniądze na rachunek kredytu hipotecznego w innym banku. Bank zwróci 4 proc. wartości transakcji, nie więcej niż 400 zł. Kilka miesięcy temu bank dość mocno zwiększył spread walutowy. Teraz rezygnuje z części swojej marży, ale nie za darmo. Do programu Premiujemy Franka można przystąpić do 31 grudnia 2009 roku, a z promocyjnych warunków skorzystać będzie można do 30 czerwca 2011 roku. Warunkiem są regularne wpływy na konto złotowe wysokości co najmniej 3 tys. zł oraz obowiązkowe dwa przelewy w miesiącu na rachunki tzw. typowych usługodawców (np. rachunki za energię, usługi telekomunikacyjne). W rzeczywistości trzeba więc stać się aktywnym klientem banku.

Żeby taniej kupić franki szwajcarskie w Raiffeisen Banku, również trzeba aktywnie korzystać z rachunku osobistego, albo po prostu za niego zapłacić. Faktem jest, że Raiffeisen Bank może pochwalić się jedną z niższych marż przy transakcjach wymiany walut. W kontekście Rekomendacji S II bank zaoferował bezpłatne konto we frankach szwajcarskich, a jeden przelew w miesiącu – na przykład na rachunek kredytu hipotecznego w innym banku – również nic nie kosztuje.

Wymagane jest jednak posiadanie Mobilnego Konta Osobistego prowadzonego w złotych, za który już zapłacimy. Jeżeli wartość kredytów lub depozytów w banku jest niższa niż 8 tys. zł, miesięczny koszt wynosi 19,99 zł. Rachunek jest bezpłatny, jeśli aktywa przekraczają 15 tys. zł. Przy niższych aktywach, miesięczny koszt obsługi kredytu frankowego za pośrednictwem Raiffeisen Banku, wynosi więc niecałe 20 zł. Z przelewy zewnętrzne z kont walutowych innych banków zapłacimy z reguły od 20 do 30 zł, choć można znaleźć zarówno tańsze, jak i droższe usługi. Propozycja banku jest więc ciekawa, ale pod warunkiem, że tabele kursowe nadal będą konkurencyjne. 

Jak do tej pory najciekawszą propozycją wydaje się oferta przedstawiona przez Citi Handlowy. Bank przede wszystkim obniżył spread walutowy do 3 proc. Żeby kupić franki po kursie banku, trzeba posiadać tylko konto osobiste (lub oszczędnościowe) prowadzone w złotych – nie jest wymagane konto walutowe. Robiąc przelew na rachunek kredytu hipotecznego wystarczy zaznaczyć walutę i kwotę przelewu. Co więcej, taki przelew jest bezpłatny.

W związku z obniżeniem spreadu koszt zakupu 1 tys. franków w Citi Handlowy (po kursie z 7 lipca 2009 roku) kosztowałby 2929,5 zł, w Banku Millennium 2987,2 zł, a w najdroższym DomBanku aż 3077,7 zł.

W koszty spłaty kredytu za pośrednictwem Citi Handlowy również trzeba wliczyć opłatę za prowadzenie konta. Standardowo, w zależności od wariantu rachunku, kosztuje ono od 6,99 zł (CitiKonto) do 99,99 (Konto Citigold), ale w określonych sytuacjach  bank nie pobierze tej opłaty. Na przykład w koncie CitiOne brak jest opłaty za prowadzenie konta, jeśli w danym miesiącu wpływ pensji jest na poziomie minimum 5 tys. zł lub średnie saldo na wszystkich rachunkach wynosi co najmniej 15 tys. zł.

Maciej Bednarek
Comperia.pl

(fot. sxc.hu)

Ekspert Comperia.pl