15.07.2011, 10:04

Na drogiego franka-sześciopak porad od Comperii

Ocena: 1 gwiazdka Ocena: 2 gwiazdki Ocena: 3 gwiazdki Ocena: 4 gwiazdki Ocena: 5 gwiazdek Ocena: 6 gwiazdek Ocena: 7 gwiazdek Ocena: 8 gwiazdek Ocena: 9 gwiazdek Ocena: 10 gwiazdek

Ocena: 0     / 10 (oddano 0 głosów)

Bijąca rekordy wartości waluta szwajcarska powoduje panikę w wielu polskich gospodarstwach domowych. Mowa jest o dużych liczbach – kredyt we franku ma 700 tys. Polaków. Jak każdy z nich powinien zareagować na zaistniałą właśnie sytuację – radzą analitycy Comperii.

Przede wszystkim, nie panikować!

Pierwsza podstawowa sprawa – chłodna głowa. Panika nic nie da. Pośpiech nigdy nie był dobrym doradcą, a podejmowanie decyzji pod wpływem silnego stresu może się okazać tym bardziej szkodliwe. Uspokój się i rozważ sposoby na poradzenie sobie z nagłym obciążeniem Twoich finansów, za które odpowiedzialny jest windujący wysokość miesięcznej raty drogi frank. Zdajemy sobie sprawę, że rata o 100 zł (czy nawet więcej) wyższa od tej z poprzedniego miesiąca może być szokiem, ale najlepiej jest zacisnąć zęby i spróbować przetrwać ten trudny czas.

Choć to może marne pocieszenie, ale nadal większość kredytobiorców złotowych spłaca wyższe raty niż zadłużeni we franku. Nie jest to już tak znaczna różnica jak niegdyś, ale nadal można stwierdzić, że zrobiło się dobry interes. Zresztą biorąc kredyt we frankach pewnie niejeden raz słyszałeś o czymś takim jak ryzyko kursowe. Ta wizja ziszcza się właśnie teraz. Na wyborze franka jako waluty swojego kredytu zarabiałeś, gdy ten osłabiał się wobec złotego. Teraz jest odwrotnie, co powoduje straty, ale w końcu tym właśnie jest ryzyko... 
 
Szukać dowodów na niższą ratę kredytu frankowego od złotowego nie trzeba daleko. Gdybyśmy zaciągali 30-letnie kredyty na 300 tys. zł na początku roku 2006, 2007, 2008 i 2009 w złotówkach i frankach, to rata każdego z tych 4 kredytów złotowych byłaby, i jest nawet teraz - przy rekordowym kursie franka – wyższa od analogicznego kredytu frankowego. Różnice nadal w niektórych przypadkach są spore. „Złotówkowicze” zapłacili nawet 2 razy więcej odsetek niż osoby zadłużone we franku, a ich raty są od 40 do nawet 200 zł wyższe.

 

Porównanie kredytów w PLN i CHF zaciągniętych w ostatnich kilku latach
 
 
 
 
 
Aktualna rata
Dotychczas zapłacone odsetki
 
Kredyt
mieszkaniowy
na 300 tys. zł
 na 30 lat
 zaciągnięty
 w styczniu:
2006
PLN
1 794,86  
96 614,12  
 
CHF
1 568,30  
48 772,77  
 
2007
PLN
1 778,02  
80 126,06  
 
CHF
1 594,31  
38 861,10  
 
2008
PLN
1 766,12  
62 434,78  
 
CHF
1 720,35  
24 954,04  
 
2009
PLN
1 987,96  
49 652,71  
 
CHF
1 914,67  
38 217,97  
 
źródło: porównywarka finansowa Comperia.pl
 

 

Po drugie: Przewalutowanie to zła decyzja
 
Zapewne niejednemu przez myśl przejdzie możliwość przewalutowania swojego kredytu frankowego. Mówiąc oględnie, to mało rozsądna idea! Nawet jeżeli powoli tracisz cierpliwość do drożejącego franka, i pragnąłbyś się uniezależnić od ryzyka walutowego, to teraz jest właśnie zły czas na przewalutowanie swojego zadłużenia na złote.
 
Przewalutowując swój kredyt właśnie w tym trudnym okresie, zrealizuje się stratę na całej wartości kredytu, a nie tylko na jednej czy kilku ratach. Tylko pomyśl – zaciągnąłeś kredyt na 300 tys. zł, a teraz, po kilka latach spłaty, chciałbyś mieć zadłużenie w wysokości 400 tys. zł? Tyle właśnie są warte długi Polaków w przeliczeniu na złote są warte frankowe kredyty. Jeśli ktoś pożyczył pieniądze przy wyjątkowo niskim kursie franka, np. w sierpniu 2008 roku, kiedy kredyty frankowe były wypłacane przez banki po średnim kursie 1,90 zł, to jego sytuacja jest mniej wesoła, bo w przeliczeniu na złotówki po 3 latach spłaty jest winien... 518 tys. zł (przy rekordowym kursie spłaty banków – czyli 3,58 zł z wtorku 12 lipca br.).
 
Choć nie każdy jest oczywiście od razu bankowi winny w przeliczeniu na złotówki kilkadziesiąt procent więcej niż pożyczył, to przewalutowanie kredytu w każdym przypadku jest dziś fatalnym wyjściem. Na takie operacje czas jest wtedy, gdy miesięczna rata wcale nie przeszkadza – czyli przy mocnym wobec franka złotym. Tymczasem szwajcarski pieniądz jeszcze nigdy nie był tak drogi. A cena franka kiedyś w końcu musi spaść.
 
Trzecia możliwość: Zmienić system spłaty
 
W nieco lepszej sytuacji są ci kredytobiorcy, którzy zdecydowali się spłacać swoje raty bezpośrednio we frankach. Takie osoby poprzez zakup szwajcarskiej waluty w kantorze, (w którym to są dużo niższe „narzuty” na wartość franka), omijają kilkuprocentowy bankowy spread. Na jednej racie 30-letniego kredytu na 300 tys. zł można zyskać 30 - 40 zł. Oczywiście,  tacy kredytobiorcy przy tak drogim franku jak obecnie również płacą więcej, ale są to zawsze trochę niższe kwoty.
 
A teraz najważniejsze – każdy Polak, nawet jeśli teraz spłaca kredyt frankowy złotymi i ponosi koszt wysokiego bankowego kursu sprzedaży walut, może to zmienić. Musi wystąpić o zmianę systemu spłaty rat i zdecydować się na comiesięczne kupno waluty w kantorze (po niższym niż w banku kursie) i zanoszenie jej do placówki kredytodawcy. Ale uwaga! Decyzję o takiej zmianie można podjąć tylko raz w całym okresie spłaty kredytu.
 
Zmiana systemu spłaty wiąże się jednak z kosztami. Po pierwsze należy sporządzić w banku aneks do umowy kredytowej (koszt w granicach 100 – 500 zł). Po drugie trzeba doliczyć koszty użytkowania konta walutowego (ale te w większości banków nie są zbyt wysokie), wreszcie po trzecie – pewnym kosztem (nie tylko pieniężnym, ale i czasowym) będzie też comiesięczna wizyta w kantorze oraz w banku.
 
Czwarty sposób: Wydłuż okres spłaty
 
Jeśli czujesz, że rata kredytu frankowego zaczyna w nieakceptowalnym stopniu obciążać twój domowy budżet, możesz udać się do banku z prośbą o wydłużenie okresu spłaty. Co prawda banki mają swoje uregulowania dotyczące maksymalnego okresu kredytowania, oraz maksymalnego wieku kredytobiorcy w momencie całkowitej spłaty kredytu, ale jeśli w twoim przypadku istnieje jeszcze jakiś „zapas”, to zapewne kredytodawca się na to zgodzi. Może np. poprosić o dodatkowe zabezpieczenie kredytu ubezpieczeniem na życie.
 
Oczywiście i w tym przypadku nie obejdzie się bez sporządzenia aneksu do umowy, a także uiszczenia opłaty za prolongatę kredytu. Niestety, na ogół banki uzależniają wysokość tej opłaty od kwoty pozostającej do spłacenia. Przykładowo może ona wynieść 1 proc. – co oznaczać będzie konieczność zapłacenia nawet kilku tysięcy złotych).
 
Poza tym pozostaje problem, że pomimo niższej miesięcznej raty zobowiązanie będzie spłacane dłużej, a co za tym idzie, będzie trzeba zapłacić więcej odsetek. Dużo więcej. Wydłużenie spłacania 25-letniego kredytu o 5 lat, obniży wprawdzie ratę nawet o prawie 200 zł, ale w perspektywie 30 lat kredytobiorca odda bankowi ok. 60 tys. zł więcej.
 
Piąty element: Wakacje kredytowe
 
Jeśli rata jest zbyt wysoka na twój portfel, ale wierzysz, że już za kilkadziesiąt dni staniesz finansowo „na nogi”, to warto zadzwonić do banku lub złożyć tam wizytę i dopytać się o tzw. wakacje kredytowe. Mowa o zawieszeniu płatności jednej raty kredytu, którą potem rozkłada się na pozostałe, lekko podwyższając ich wysokość. Tak jest w większości banków, choć niektóre pozwolą „wymigać” się tylko od części kapitałowej raty (odsetki trzeba spłacać cały czas), przedłużając z kolei maksymalny okres wakacji kredytowych nawet do 6 miesięcy – tak robi Alior Bank.
 
O zamiarze zrobienia sobie wakacji od jednej raty należy bank poinformować wcześniej (nawet do 1 miesiąca), i podpisać do umowy aneksy (na początek i na koniec wakacji kredytowych).
 
Ostatnia deska ratunku: Spróbuj poszukać oszczędności
 
Najprostszym sposobem na drogiego franka i wysoką ratę jest poszukanie oszczędności w budżecie domowym. Jasne, że łatwo to powiedzieć, a trudniej zrobić, ale przy odrobinie dobrej woli można podarować sobie wyjazd wakacyjny na Wyspy Kanaryjskie, a wybrać np. Bieszczady. Wbrew pozorom bez wielu rzeczy można się obejść, a z niektórych – jak np. z dokonanej wcześniej rezerwacji na sylwestrowy bal 2011 - dość łatwo zawczasu zrezygnować.   
 
Obecną cenę franka trudno nazwać naturalną. Fakt - sytuacja fiskalna niektórych krajów Unii Europejskiej (Grecja, Włochy, Irlandia, Hiszpania, Portugalia) jest fatalna, i w zasadzie niektóre już są bankrutami „sztucznie podtrzymywanymi przy życiu”. Ich „finansowy żywot” zależy od woli zachowania przez bogatsze kraje UE (głównie Niemcy) strefy euro w obecnym kształcie. Niektórzy ekonomiści wieszczą jednak, że gospodarkę całej Europy czeka poważny kryzys, a może nawet załamanie.
 
Ziszczenie się tych czarnych scenariuszy przełożyłoby się na spadek zaufania dla polskiej waluty (zresztą dla innych walut z naszego regionu również – dowodem na to choćby węgierski forint) i osłabiało ją, ale w dłuższej perspektywie (choć ciężko stwierdzić jak długiej – może nawet kilku lat) cena franka powinna wrócić do poziomu 3 zł.
 
Mikołaj Fidziński
Paweł Puchalski
Comperia.pl

Wymienione w tekście informacje, liczby i oferty są aktualne w dniu powstania artykułu (15.07.2011).

Podziel się:

Wykop

Comperia.pl w Google+
Ekspert Comperia.pl
2736 artykułów -

zobacz inne artykuły tego autora