Kredyty w euro i we frankach - nie warto ich przewalutowywać na kredyty w złotych

2012-04-27 13:49:30

Wiele osób mających problem ze spłatą kredytu walutowego zaczyna zastanawiać się nad przewalutowaniem swojego kredytu na zobowiązanie w złotych. Taka operacja ma sens jednak tylko wówczas, gdy wartość waluty kredytu osłabia się w stosunku do złotego. Aktualnie tak nie jest i przewalutowanie nie jest rozsądnym pomysłem.

Przede wszystkim - przewalutowanie kredytu walutowego na złotówki trzeba bardzo ostrożnie przemyśleć, bo właściwie rzadko ma ono sens. To operacja z pogranicza spekulacji walutowej i łatwo można na niej nie zyskać, a stracić. Wielu posiadaczy kredytów popełnia ten błąd, że o przewalutowaniu myśli, gdy złoty osłabia się wobec waluty kredytu (bo wówczas rosną raty). Tymczasem taka operacja to fatalne rozwiązanie. Gdy w górę idzie kurs waluty kredytu, to rośnie także saldo zadłużenia, czyli dług kredytobiorcy.

Dla uzmysłowienia tych różnic warto choćby przeanalizować, ile dziś wynosi całkowite zadłużenie osób, które zaciągnęły kredyty w euro i we frankach na 300 tys. zł na 30 lat, na początku 2006, 2007, 2008 i 2009 roku. Wzięto pod uwagę średnie marże z tamtych okresów, oraz średnie kursy walut.

Okazuje się, że po przeszło 6 latach spłaty modelowego kredytu we frankach szwajcarskich na 30 lat na 300 tys. zł zaciągniętego w styczniu 2006 roku, dziś do oddania w przeliczeniu na złote jest 373,5 tys. zł. Przy aktualnym kursie Polak z kredytem otrzymanym na początku 2007 roku winien jest kredytodawcy 401,5 tys. zł. Gdyby ktoś chciał dziś spłacić taki sam kredyt we frankach z początku 2008 roku, musiałby wyłożyć aż 450 tys. zł, zaś w przypadku zobowiązania ze stycznia 2009 roku - 367,5 tys. zł.

Zadłużenie wynikające z 30-letniego kredytu hipotecznego w euro na kwotę 300 tys. zł zaciągniętego w styczniu 2006 roku, aktualnie wynosi z kolei 297,5 tys. zł. Nieznacznie więcej, bo 304,5 tys. zł, wynosi Indeks Zadłużenia dla kredytu z początku 2007 roku. Gdyby spłacało się wcześniej całość kredytu ze stycznia 2008 roku, należałoby wysupłać 329,5 tys. zł. Zadłużenie osób, które zdecydowały się na zobowiązanie w euro na początku 2009 roku, wynosi aktualnie 294 tys. zł.

Wszystko przez to, że każdy z tych kredytów, zarówno w euro jak i we frankach, był zaciągany przy dużo niższym kursie niż ten po którym dziś trzeba zobowiązanie spłacać. Przykładowo - kredyt we frankach np. na początku 2008 roku został wypłacony po kursie ok. 2,12 zł. Dziś w bankach frank wart jest 3,57 zł.

Zatem przewalutowanie kredytu walutowego na złotówki byłoby zrealizowaniem tak dużego długu, którego wartość w przeliczeniu na złote nawet po kilku latach spłaty jest zazwyczaj nawet wyższe niż pożyczone niegdyś 300 tys. zł.

O pewnym sensie przewalutowania będzie można mówić dopiero wtedy, gdy kurs spłaty spadnie poniżej kursu wypłaty kredytu (a na to jeszcze długo się nie zanosi). Ale i wówczas sytuacja nie będzie tak jednoznaczna, bo oprocentowania kredytów w złotych są wyższe niż w euro czy franku. Wszystko trzeba przekalkulować, a z przewalutowaniem zdecydowanie się nie śpieszyć. Autor: Mikołaj Fidziński
Comperia.pl
 

Ekspert Comperia.pl