20.02.2015, 09:51

Obiecanki nie-cacanki - banki faktycznie ostro ścinają kursy franka

Ocena: 1 gwiazdka Ocena: 2 gwiazdki Ocena: 3 gwiazdki Ocena: 4 gwiazdki Ocena: 5 gwiazdek Ocena: 6 gwiazdek Ocena: 7 gwiazdek Ocena: 8 gwiazdek Ocena: 9 gwiazdek Ocena: 10 gwiazdek

Ocena: 10     / 10 (oddano 7 głosów)

Obiecanki nie-cacanki - banki faktycznie ostro ścinają kursy franka
Po „czarnym czwartku” 15 stycznia, kiedy uwolniony kurs franka szwajcarskiego poszybował o kilkadziesiąt groszy, już od miesiąca następuje stałe umacnianie się złotego wobec szwajcarskiej waluty. Sytuacja kredytobiorców walutowych staje się dużo optymistyczniejsza niż wyglądała jeszcze przez 3-4 tygodniami, jednak banki i tak stosują się do obiecanej obniżki spreadów na franku.

Choć złoty odrobił już wobec franka szwajcarskiego ponad połowę tego co stracił feralnego 15 stycznia, i nieco przycichła medialna burza związana z rozmaitymi propozycjami ratowania frankowców, banki dalej twardo obstają przy swoim zobowiązaniu do obniżenia tzw. spreadów, czyli różnica pomiędzy kursem po którym sprzedają franki i je kupują.

Dlaczego to takie istotne dla frankowców? Po kursie sprzedaży obowiązującym w danym dniu dokonuje się bowiem spłaty raty kredytu (chyba, że kredytobiorca franki nabywa samodzielnie i płaci ratę bezpośrednio nimi). Tymczasem dotychczas istniało naprawdę spore przebicie pomiędzy rynkowym kursem franka a tym stosowanym przez banki przy wyliczaniu raty kredytu.

Średnio dla wszystkich banków taka różnica wynosiła dotychczas ok. 13 gr (choć oczywiście w tej grupie byli i prymusi stosujący kurs ledwie kilka groszy wyższy od rynkowego, i urwipołcie z 20-groszowym narzutem). Oznaczało to, że przy kursie rynkowym CHF/PLN na poziomie 4 zł rata w wysokości np. 400 franków była równowartością ok. 1 600 zł, tymczasem banki pobierały przeciętnie kwotę 1 652 zł (400 franków po kursie 4,13 zł). Te 52 zł było dla kredytobiorcy niczym innym, jak dodatkowym kosztem kredytowym.

Ostre cięcie franka

Szczęśliwie, banki po 15 stycznia postanowiły nieco ściąć spready walutowe na frankach. Oczywiście zrobiły to w obie strony, tzn. zarówno podniosły kursy kupna, jak i obniżyły kursy sprzedaży. Niemniej dla kredytobiorców pierwszorzędne znaczenie ma ta druga wartość. Wystarczy porównać średnią dla całego rynku - z wcześniejszych 13 groszy różnicy między przeciętnym kursem sprzedaży franka a średnim kursem wg NBP dziś zrobiło się już ok. 9 gr.

Ciekawe jest spojrzenie na różnicę między średnimi kursami NBP a kursami sprzedaży franka w pięciu bankach z potężnym portfelem kredytów walutowych - Banku Zachodnim WBK, Getin Noble Banku, mBanku, Banku Millennium i PKO BP. Przed miesiącem, jeszcze przed „czarnym czwartkiem” była ona ponad dwukrotnie wyższa niż obecnie. Przykładowo, dziś w PKO BP kurs sprzedaży jest tylko o ok. 2 gr wyższy niż w NBP, a jeszcze w I połowie stycznia było to ok. 10 gr. W Banku Millennium taka różnica zjechała z 17 gr do 5 gr, w Getin Noble Banku z 20 gr do 10 zł.

Na wykresie pokazano wyłącznie wybrane banki. Jednak wszystkie banki, które udzielały kredytów we frankach szwajcarskich, ścięło spready. 



Jedne kompleksowo, inne tylko dla frankowców

Większość banków ścięło po prostu „standardowy” kurs sprzedaży franka szwajcarskiego. Ale niektóre wprowadziły drugi, alternatywny kurs, dotyczący tylko i wyłącznie osób spłacających kredyty we frankach. Tak postąpił m.in. Credit Agricole, Deutsche Bank, PKO Bank Polski czy Bank Millennium. U nich niższa cena franka dotyczy tylko kredytobiorców, inne rozliczenia dokonywane są po kursie wyższym nawet o ponad 10 gr (dotyczy to np. wpłat w złotych na konta czy lokaty walutowe albo po prostu chęci wymiany złotych na franki niczym w kantorze). Przykładowo, PKO Bank Polski standardowo sprzedawał 16 stycznia franki po kursie 4,0514 zł, ale dla osób spłacających kredyty frankowe stosował kurs 3,9587 zł.

ING Bank Śląski poszedł jeszcze dalej, i w ogóle zniósł dla frankowców własny kurs bankowy, a zastąpił go do końca 2015 r. średnim kursem NBP. To bardzo miłe z ich strony.

Prezent tylko dla frankowców

Niestety, na uprzywilejowane traktowanie mogą liczyć tylko kredytobiorcy frankowi. W sytuacji osób spłacających kredyty w euro nic się nie zmieniło. Banki nie poszły za ciosem i nie obniżyły spreadów także na europejskiej walucie. W zasadzie nie drgnęła różnica między średnim bankowym kursem sprzedaży euro a średnim kursem NBP - wciąż codziennie wynosi ok. 14 gr.

Dla potwierdzenia tych słów analogiczny wykres jak wyżej dla franków szwajcarskich, i dla tych samych banków, tylko biorący pod uwagę kurs sprzedaży euro.

Autor: Mikołaj Fidziński
Comperia.pl

 

Wymienione w tekście informacje, liczby i oferty są aktualne w dniu powstania artykułu (20.02.2015).

Podziel się:

Wykop

Comperia.pl w Google+
Mikołaj Fidziński
, ekspert Comperia.pl
640 artykułów -

zobacz inne artykuły tego autora

zobacz blog autora