Idea unii bankowej

2013-07-05 11:11:36

Losy powstania Unii Bankowej w Eurolandzie są niemalże przesądzone. Jest tak, ponieważ europejscy włodarze odpowiedzialni za politykę finansową, od początku nastania kryzysu finansowego w strefie euro, próbują znaleźć jakieś remedium na obecny stan rzeczy, a także zabezpieczyć mechanizmy finansowe strefy euro przed kolejną destabilizacją.

Determinacja władz monetarnych odpowiedzialnych za wartość i stabilność wspólnej waluty jest znaczna. Kraje najbardziej dotknięte kryzysem finansowym zdają sobie bowiem sprawę, że w skutek powstania unii zyskają dostęp do możliwości dokapitalizowania swoich banków już poprzez nową instytucję, a więc ze wspólnego eurobudżetu, a nie z pieniędzy własnego kraju.

Powtarzając za Janem Krzysztofem Bieleckim, państwa przystępujące do Unii Bankowej: „zamiast wyjąć pieniądze z kieszeni swoich podatników, sięgną do bardziej anonimowego podatnika europejskiego, wśród których największym są Niemcy”.

Bezpośrednim powodem do podjęcia rozmów na temat unii bankowej, były luki konstrukcyjne w architekturze rynków finansowych Europy. Ich istnienie wyraźnie pokazał kryzys strefy euro zapoczątkowany w maju 2010 r.

Mechanizm działania instytucji unii bankowej zaproponowała Komisja Europejska we wrześniu 2012 roku. Według tej koncepcji, unia ma składać się z trzech wzajemnie wzmacniających się ogniw. Najbardziej istotnym z nich będzie jednolity mechanizm nadzoru bankowego. Jego konstrukcja zakłada nadzór makroostrożnościowy, czyli identyfikację obszarów koncentracji ryzyka w systemie bankowym.

Drugim kluczowym elementem mechanizmu będzie system gwarancji depozytów, którego konstrukcja oparta o wspólną sieć bezpieczeństwa zwiększyć ma zaufanie uczestników rynku finansowego do rządzących nim mechanizmów, a tym samym ograniczyć prawdopodobieństwo masowego wycofywania wkładów z banków objętych kryzysem.

Ostatnim filarem ogólnoeuropejskiej instytucji nadzoru bankowego będzie jednolity system prowadzenia „kontrolowanej” upadłości banków. W ramach tego elementu mają zostać powołane m. in. instytucje pomostowe, odpowiadające za takie restrukturyzacje banków, by nie zagrażało to stabilności całego systemu. Przewidziane są ponadto ewentualne dokapitalizowywania bankow w obliczu kryzysu.

Jakkolwiek powołanie paneuropejskiej instytucji nadzoru bankowego nastraja optymistycznie, to należy bacznie obserwować proces jej tworzenia i wszelkimi dostępnymi sposobami zapobiegać ostatecznemu przerzuceniu ciężaru jej powstania i funkcjonowania na podatnika. Niestety, takie sposoby finansowania kulejących banków stanowią realne zagrożenie, o czym mogliśmy się niedawno przekonać na przykładzie Stanów Zjednoczonych.
Autor: Jakub Tomaszewski
Comperia.pl

Jakub Tomaszewski