Na wakacjach kredytowych zarabia bank, nie klient

2014-07-31 11:09:22

W momencie, kiedy budżet domowy przeżywa ciężkie chwile, marzymy o choć chwilowym wytchnieniu finansowym. Zwłaszcza wtedy, gdy jesteśmy w trakcie spłaty kredytu. Pomogą nam w tym wakacje kredytowe.

Wakacje kredytowe i karencja w spłacie zadłużenia to dwa odmienne terminy, których nie wolno ze sobą utożsamiać. Karencja dotyczy najczęściej kredytów hipotecznych i polega na zawieszeniu spłaty kapitału przy jednoczesnej spłacie odsetek. Z kolei wakacje kredytowe jest to całkowite zawieszenie spłaty całej raty na określony przez bank czas.

Nie oznacza to jednak tego, że bank wskutek udostępnienia wakacji kredytowych odpuszcza nam spłatę części zadłużenia. Jest to pojęcie tożsame z przesunięciem spłaty raty kredytu. Niespłacona na czas rata zostanie doliczona do części kapitałowej kolejnych rat kredytu. Instytucje finansowe w naszym kraju zarabiają na takiej transakcji z klientem, gdyż część odsetkowa niezapłaconej transzy również zostanie doliczana jest do kapitału pozostałego do spłaty i od tych odsetek zostaną dodatkowo naliczone odsetki. W ostateczności instytucja finansowa zarabia na takiej operacji.

Kto może skorzystać z wakacji kredytowych? W większości banków opcja ta jest skierowana do klientów, którzy chcą zawiesić spłatę raty na kilka miesięcy (zwykle 1-3 miesiące). Najdłuższy termin to pół roku. Uzyskanie od banku zgody na wakacje kredytowe nie jest jednak takie proste. Bank narzuca bowiem szereg warunków, które klient powinien spełnić. Tego typu rozwiązanie ma swoje zalety i wady. Dla osób, które mają chwilowe kłopoty finansowe jest to atrakcyjne. Jednak należy pamiętać, aby nie decydować się na nie zbyt pochopnie. Jest to bowiem kompromis między nami a bankiem, na którym de facto zarabia najwięcej bank.

Ilona Maciejuk