Im bardziej na zachód, tym więcej długów

2014-04-30 12:48:00

Zdecydowanie częściej na dłużnika natrafimy na zachodzie Polski. Odsetek klientów podwyższonego ryzyka w województwie zachodniopomorskim jest ponad dwukrotnie wyższy aniżeli w województwie podkarpackim. Skąd to się bierze?

Jak wynika z najnowszego raportu InfoDług BIG InfoMonitor, ogólnopolskiego raportu o zaległym zadłużeniu i klientach podwyższonego ryzyka, łączna kwota zaległych płatności Polaków sięga niemal 40,5 mld zł. Klientów podwyższonego ryzyka, rozumianych jako osoby spóźniające się ponad 60 dni ze spłatą przynajmniej 200 zł (notowane w bazie Biura Informacji Kredytowej lub Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor), jest w kraju ponad 2,3 mln. Mowa zarówno o osobach niespłacających terminowo swoich kredytów i pożyczek, jak i o klientach zalegających z płatnościach wobec dostawców usług masowych - gazu, energii czy usług telekomunikacyjnych.

Statystycznie najwięcej niesolidnych dłużników jest w województwie śląskim (ponad 332 tys. osób) i mazowieckim (niemal 300 tys. osób). Nie powinno to jednak nikogo dziwić, gdyż są to dwa zdecydowanie najludniejsze województwa w kraju.

Dużo bardziej interesujące wydaje się odniesienie liczby klientów podwyższonego ryzyka do liczby mieszkańców danego województwa. Spostrzeżenie jest iście intrygujące - im dalej na zachód (ewentualnie - północny zachód), tym odsetek nierzetelnych dłużników jest wyższy. Jak wyliczył BIG InfoMonitor, w województwie zachodniopomorskim na 1 000 mieszkańców przypada 84 klientów opóźniających się ze spłatą swoich zobowiązań. Tylko nieznacznie lepsi są mieszkańcy województw: lubuskiego i kujawsko-pomorskiego. Z kolei na Podkarpaciu, Podlasiu, w Małopolsce i w Świętokrzyskiem odsetek osób zalegających z regulowaniem zobowiązań jest właściwie dwukrotnie niższy.

Jak tłumaczy Marcin Ledworowski, Wiceprezes Zarządu BIG InfoMonitor, na te dysproporcje mają wpływ różne czynniki. - Jednym z nich jest dostęp do tak zwanego ubankowienia, czyli kredytów konsumpcyjnych, pożyczek ratalnych, czy choćby kart kredytowych - wyjaśnia Marcin Ledworowski. - Mieszkańcy wschodniej części Polski wciąż podchodzą do tego typu usług z dużym dystansem i lekkim radykalizmem. Dominuje u nich, w pewnym sensie, tradycjonalizm i niechęć do zapożyczania. Można powiedzieć, że jest to wręcz powód do dumy, że się nie zaciąga zobowiązań, a wszelkie inwestycje opłaca z zaoszczędzonego kapitału - dodaje wiceprezes BIG InfoMonitor.

Autor: Mikołaj Fidziński
Comperia.pl

Mikołaj Fidziński