Zarysowałeś służbowy samochód? Nie zawsze musisz płacić

2015-06-24 11:14:25

Czy znasz zakres odpowiedzialności pracownika za samochód służbowy? Sprawdź, w jakich sytuacjach będziesz musiał płacić za zarysowania na karoserii firmowego auta, a w jakich nie będzie to konieczne.

Auto służbowe to narzędzie, które jest coraz częściej wykorzystywane przez przedsiębiorców. Jest powszechnie stosowane w pracy przedstawicieli handlowych, ale także w innych profesjach. Samochód służbowy prawnie jest własnością firmy. Pracownik tylko z niego korzysta, niemniej jednak nie oznacza to, że nie ma obowiązku dbania o pojazd.

Pracownik odpowiada za powierzone mu mienie

Zgodnie z Kodeksem pracy pracownik odpowiada za powierzone mu przez pracodawcę mienie, np. samochód. Odpowiedzialność może być pełna, a szczegóły zależą od specyfiki danej sytuacji. W tym kontekście kluczowa jest świadomość, że to pracownik jest odpowiedzialny w pierwszej kolejności za auto, z którego korzysta. Zakres obowiązków pracownika może być sprecyzowany przez pracodawcę w specjalnie przygotowanym zestawieniu zasad użytkowania samochodu.

Kiedy odpowiadamy za rysy na karoserii?

Dobrym przykładem ilustrującym kwestię odpowiedzialności za szkody na samochodzie służbowym jest zarysowanie karoserii. W przypadku, gdy szkoda była spowodowana przez pracownika firmy, to on odpowiada za nią. Może zostać zobowiązany do pokrycia straty z własnej kieszeni, jeśli pracodawca wykaże, że to właśnie ten pracownik zawinił.

Kiedy nie musimy płacić?

Za zarysowanie karoserii nie będziemy musieli płacić wtedy, kiedy powstała szkoda jest efektem czynności niezależnych od nas. Choć wciąż jako pracownik jesteśmy odpowiedzialni za powierzone nam mienie, to nie sposób nas winić za to, że na przykład ktoś na parkingu zarysował drzwi naszego samochodu, gdy poprawnie go zaparkowaliśmy.

Zależy, kto zawinił

W przypadku zarysowania karoserii za szkodę w aucie służbowym płaci pracownik tylko, wtedy kiedy jego zachowaniem było jej przyczyną. W innych, niezależnych od niego sytuacjach nie obaw co do poniesienia kosztów finansowych z własnej kieszeni.

Tomasz Słupczyński