Kolejny rozdział czy ostateczny finał? Frankowicze czekają na wyrok TSUE

Już w czwartek, 29 kwietnia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosi swoje stanowisko w sprawie kredytów frankowych w Polsce. Dla wielu Polaków ta decyzja może być punktem zwrotnym w wieloletniej batalii.

Do tej pory w Polsce udzielono koło 700 tys. kredytów we frankach szwajcarskich. Według Komisji Nadzoru Finansowego łączna suma zobowiązań z tego tytułu wynosiła w 2020 roku ok. 100 mld zł. Spór kredytobiorców z bankami śledzi cały kraj. Od lat swoją pomoc w ewentualnym kompromisie oferują czołowi politycy. Frankowicze postanowili jednak oddać sprawę do sądu. I choć do tej pory wymiar sprawiedliwości nie wypracował jednolitego orzecznictwa w sprawie tysięcy rodzin z kredytami, już wkrótce może się to zmienić.

Sąd Okręgowy w Gdańsku wystosował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej kilka kluczowych pytań. Wśród nich m.in.: pytanie o to od jakiej daty należy liczyć termin przedawnienia roszczeń banku o zwrot kapitału oraz czy bankowi należy się wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Wyrok TSUE, który ma zapaść już pojutrze, ma wyznaczyć polskim sądom drogę postępowania i - na co liczą frankowicze - zakończyć wieloletni impas. Do tej pory decyzje sądów były ze sobą niespójne, a o pomyślnym dla kredytobiorców rozwiązaniu sprawy decydowało szczęście.

Choć decyzja TSUE jeszcze nie zapadła banki są gotowe na każdą możliwość. Zwiększenie rezerw na ryzyka prawne dotyczące walutowych kredytów hipotecznych zarządził już Bank Ochrony Środowiska, rezerwę frankową - Bank Millennium, a w ubiegłym tygodniu PKO Bank Polski utworzył fundusz na porycie strat związanych z ugodami w sprawie kredytów walutowych.

Joanna Piwko