Nie daj się nabrać na raty zero procent

2014-10-13 10:29:16

Wielkie elektromarkety i mniejsze sklepy AGD/RTV ciągle kuszą ofertą sprzedaży nowoczesnych sprzętów na raty zero procent. Nie warto jednak dać się nabrać na takie okazje, bo koszty takiej pożyczki są często ukryte.

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że telewizory, pralki oraz inny sprzęt z elektromarketów proponowany jest w tzw. ratach zero procent. Przeważnie reklamy sprzedawców koncentrują się właśnie na tym aspekcie oferty. Okazuje się, że nie bez przyczyny.

Gdzie kryje się haczyk?

Sprzedawcy wykorzystują nierzadko bardzo szeroką definicję nieoprocentowanych rat. Trzeba zauważyć, że brak odsetek nie oznacza jeszcze, że kredyt jest naprawdę darmowy. Często pojawia się wiele dodatkowych opłat, o których klienci nie zawsze są należycie informowani. W rezultacie może się okazać, że darmowy kredyt kosztuje klienta np. 20 procent w skali roku.

Sprawdź też: Ile zyskasz na kredycie gotówkowym bez ubezpieczenia?

Jakie wybiegi najczęściej stosowane są przez firmy z branży AGD/RTV? Najpopularniejszym dodatkiem do rat zero procent jest ubezpieczenie. Teoretycznie nie jest obowiązkowe, ale klienci na ogół nie są o tym informowani, a jeśli są, to zwykle zostaje uruchomiona przez sprzedawcę cała machina perswazyjna, mająca przekonać o korzyściach posiadania takiego ubezpieczenia. Ubezpieczenie najczęściej obejmuje zniszczenie sprzętu, rzadziej utratę życia czy pracy.

Innym zabiegiem stosowanym przy ratach zero procent jest konieczność podpisania umowy o kartę kredytową, za którą klienci będą musieli wnosić opłatę co miesiąc. W przeszłości zdarzały się nawet sytuacje, że klient nie wiedział, że dostanie kartę, dopóki nie nadeszła pocztą. Oczywiście, to skrajne sytuacje.

Taniej, czyli drożej

Niektóre firmy z branży AGD/RTV nastawiają się na modny ostatnio produkt, jakim jest przedłużona gwarancja. Czasami klient może wziąć kredyt zero procent, ale pod warunkiem, że wykupi właśnie dodatkową gwarancję (maksymalnie na 5 lat), a ściślej mówiąc, ubezpieczenie nabywanego w sklepie sprzętu.

Bywają również sklepy, które nie raczą klientów żadnymi dodatkami kredytów zero procent, ale przysłowiowy haczyk ukryty jest w cenie kupowanego sprzętu, która jest odpowiednio zawyżana. Dlaczego sklepy stosują tego typu wybiegi? Oczywiście dla zysku. To już nie sam sprzęt jest dziś głównym źródłem zarobku sieci elektromarketów, ale właśnie dodatkowe usługi, jak przedłużona gwarancja, instalacje zakupionych produktów i prowizje od udzielonych w sklepie kredytów.  

Renata Grochowska