Czy parabanki sprzedają lichwiarskie kredyty?

2014-01-07 22:00:00

Choć polskie prawo reguluje lichwiarskie praktyki, to parabanki znają skuteczne metody na omijanie przepisów, co sprawia, że bardzo łatwo możemy natknąć się na kredyty lichwiarskie.

W dawnych czasach bardzo często zdarzało się, że lichwa była karana poważnymi konsekwencjami. Potem pożyczanie pieniędzy na wysoki procent stało się praktycznie normą, a z usług nieuczciwych pożyczkodawców korzystali ci, którzy nie mogli otrzymać potrzebnego wsparcia w banku. Współcześnie, gdy brak odpowiednich przepisów regulujących takie działania zaczął być odczuwalny z powodu coraz większej liczby oszukanych i poważnie zadłużonych ludzi, władze zwróciły uwagę, że z problemem trzeba coś zrobić. Obecnie w naszym kraju obowiązuje ustawa antylichwiarska, którą podpisano w 2006 roku. W myśl jej przepisów maksymalna wysokość odsetek od pożyczek i kredytów nie może przekraczać czterokrotności stopy kredytu lombardowego NBP. W umowie kredytowej powinny znaleźć się również informacje o dodatkowych opłatach związanych z niewywiązywaniem się przez pożyczkobiorcę ze zobowiązań wobec kredytodawcy. Co więcej, firmy i instytucje, które nie zastosują się do tych przepisów mogą zostać ukarane grzywną, a ich właścicielom grozi kara pozbawienia wolności. Mimo tego Polacy za pożyczki nadal przepłacają. Jak to możliwe?

Owszem, pozabankowej instytucji pożyczkowej, która oferuje kredyty lichwiarskie w znaczeniu wynikającym z przepisów ustawy, prawdopodobnie nie znajdziemy, jednak w głównej mierze jest to wynikiem sprytu tychże firm i wielu kwestii, których ustawa nie przewidziała. O ile wysokość oprocentowania kredytów lichwiarskich może mieścić się w aktualnie obowiązującej normie, o tyle większość opłat dodatkowych, wynikających z podpisanej z danym parabankiem umowy, sprawia, że kwota pożyczki potrafi znacznie wzrosnąć. W praktyce oznacza to, że sytuacja, kiedy w skali roku należy zapłacić kilkaset procent od wartości zaciągniętej pożyczki, nie jest niczym niespotykanym.

Metody firm pozabankowych, które mają na celu zwiększenie ich zarobku są niezwykle proste. W umowach dodawane są opłaty za wszelkie możliwe usługi. Wśród najpopularniejszych można wymienić choćby odbiór raty w domu pożyczkobiorcy, wysokie prowizje czy nawet opłaty za przechowanie zastawionego przedmiotu. Takie praktyki nie są już regulowane przez prawo, a każda z opłat może nawet kilkukrotnie przewyższać wysokość miesięcznej raty w danej firmie, która skusiła nas na swój kredyt. Ten, jak się szybko okazuje, jest po prostu kredytem lichwiarskim, choć teoretycznie parametry umowy pożyczkowej nie łamią przepisów ustawy. Póki przepisy te nie zostaną zmienione, z pewnością tego typu praktyki nie ustaną.

Ilona Maciejuk