Rankingi kredytów konsolidacyjnych - czy można im ufać?

2014-01-28 17:53:00

Jeśli stajemy przed koniecznością zaciągnięcia kredytu, to często pierwszą fazą analizy ofert różnych banków są rankingi kredytów konsolidacyjnych. Pytanie brzmi: czy można im ufać?

Wśród części użytkowników Internetu panuje przekonanie, że rankingi kredytów konsolidacyjnych czy gotówkowych ściśle związane są z promocją konkretnych banków, będąc tworzone tylko i wyłącznie w tym celu, aby przekonać klientów do skorzystania z danej oferty. Z takim twierdzeniem można się zgodzić, jednak tylko i wyłącznie w określonych przypadkach. Jeśli bowiem korzystamy z rankingów tworzonych przez małe firmy, o których wcześniej nawet nie słyszeliśmy, a one same nie mogą i nie chcą chwalić się swoim doświadczeniem, to można z góry założyć, że tego typu porównaniom lepiej do końca nie ufać. Aby rozwiązać ten problem należy korzystać tylko ze sprawdzonych i wiarygodnych porównywarek, takich jak choćby Comperia.pl.

Mimo wszystko nawet najlepsze rankingi nie powinny być traktowane jak wyrocznie. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że są one budowane na podstawie pewnej symulacji, która z góry zakłada określoną pozycję klienta zaciągającego kredyt konsolidacyjny. Może się okazać, że przy innej kwocie kredytu i odmiennej niż zakładana sytuacji kredytowej klienta, dany ranking całkowicie traci na wartości. Należy też zaznaczyć, że niektóre rankingi uwzględniają tylko najlepsze oferty poszczególnych banków, które dostępne są tylko dla klientów, którzy spełniają określone warunki (np. odpowiednio dobra historia kredytowa czy odpowiednio wysokie zarobki).

Decydując się na korzystanie z internetowych rankingów kredytów konsolidacyjnych, warto mieć na uwadze to, czy dany ranking bierze pod uwagę również dodatkowe koszty kredytu (typu koszt ubezpieczenia) i wymagania banku wobec wnioskodawcy. Bardzo często zdarza się, że dany bank jest w stanie np. zmniejszyć oprocentowanie pożyczki, jednak aby tak się stało, klient musi założyć w nim ROR. Taka z pozoru atrakcyjna oferta może oznaczać tylko kolejne, niepotrzebne opłaty, wśród których wymienić można choćby opłatę miesięczną zaprowadzenie ROR-u czy wydanie karty debetowej. Rankingi rzadko też uwzględniają inne opłaty związane ze spłatą pożyczki (np. za monity w związku z opóźnieniem z regulowaniem raty czy wydanie zaświadczenia o całkowitej spłacie długu), które potrafią mocno zubożyć portfel kredytobiorcy.

Najważniejszą chyba kwestią związaną z pytaniem, czy rankingom kredytów warto ufać, jest aktualność prezentowanych informacji na temat poszczególnych ofert bankowych. Tylko najlepsze porównywarki na bieżąco aktualizują niezbędne dane, dzięki czemu tworzonym na ich podstawie rankingom kredytów można ufać.

Ilona Maciejuk