Czy Forex się opłaca?... Prawie 80% klientów traci

2018-01-10 15:07:46

Tylko co piąty gracz zarabia na foreksie. Pozostali rok kończą na minusie. W 2016 roku aż 79,3% osób korzystających z e-platform rynku forex poniosło straty – wynika z danych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. Takie proporcje utrzymują się już od lat.

Zgodnie z badaniami Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF), prowadzonymi w latach 2012-2016, czterech na pięciu klientów internetowych platform transakcyjnych obsługiwanych przez domy maklerskie działające w Polsce nie radzi sobie z inwestycjami. Problem dostrzega nie tylko UKNF, ale i Ministerstwo Finansów. Chcąc chronić niedoświadczonych graczy, zamierza wprowadzić nowe restrykcje, które mają zwiększyć poziom bezpieczeństwa uczestników rynku finansowego. Zmiany zawarte są w procesowanym projekcie nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym oraz niektórych innych ustaw.

Będą ograniczenia dla niedoświadczonych

Sposobem na zbyt duże ryzyko mają być zakazy i ograniczenia. MF chce zmniejszyć maksymalną dźwignię finansową oferowaną klientom przez domy maklerskie z 1:100 do 1:50 dla najmniej doświadczonych inwestorów. Oznacza to, że nowi gracze będą mogli obracać kwotami dwukrotnie niższymi niż obecnie. Przykładowo: mając 1 tys. zł na koncie maklerskim, będzie można obracać kwotą już do 50 tys. zł – przy aktualnie obowiązującym lewarze limit dla wymienionego wkładu wynosi aż 100 tys. zł. Z jednej strony zmniejszy to szanse na wysoki zysk, ale z drugiej zniweluje statystycznie częstsze straty.

Zgodnie z projektem nowelizacji za klienta doświadczonego będzie można uznać inwestora, który zawarł minimum 40 transakcji na instrumentach finansowych w okresie 24 miesięcy poprzedzających wystosowanie wniosku o podniesienie dźwigni do 1:100.

KNF ma blokować strony internetowe

Ministerstwo Finansów zamierza również zaprzęgnąć KNF do walki z foreksowymi oszustami. KNF zyska przy tym nowe narzędzie: ma prowadzić rejestr domen internetowych, które będą blokowane ze względu na podejrzaną działalność. Byłby to sposób daleko bardziej skuteczny od mechanizmów obecnie stosowanych przez KNF w walce z nielegalnymi podmiotami rynku finansowego. Mowa o liście ostrzeżeń publicznych, która w praktyce do niczego się nie przydaje – znalezienie się na niej nie rodzi żadnych natychmiastowych konsekwencji, które uniemożliwiłyby lub utrudniłyby dalsze naciąganie klientów.

Ilona Maciejuk