W sytuacji, gdy pilnie potrzebujemy gotówki, a żaden bank nie jest skłonny skredytować naszych wydatków, bardzo często zastanawiamy się nad innymi sposobami uzyskania pożyczki. Na rynku znajduje się wiele instytucji pozabankowych, które z chęcią udzielą nam kredytu. Korzystając z ich oferty musimy się jednak liczyć z faktem, iż rzeczywiste roczne oprocentowanie uzyskanej pożyczki może przekraczać nawet 200 proc. w skali roku. Zaciągnięcie kredytu lombardowego powinno być zatem ostatecznością.
Czym jest kredyt lombardowy?
Generalnie nazwa ta zastrzeżona jest dla pożyczek udzielanych przez bank centralny bankom komercyjnym pod zastaw posiadanych przez nie papierów wartościowych. Niemniej jednak, w potocznym rozumieniu odnosi się ją także do pożyczek udzielanych przez instytucje pozabankowe osobom prywatnym. Zastawem w tym przypadku może być dowolna rzecz ruchoma – biżuteria, złoto,
sprzęt RTV bądź pojazd mechaniczny. Sama pożyczka udzielana jest natomiast zwykle na krótki okres, nieprzekraczający kilku miesięcy.
Warunki kredytów lombardowych
Instytucje udzielające kredyty lombardowe do czasu wprowadzenia w 2006 roku tzw. ustawy antylichwiarskiej mogły legalnie pobierać oprocentowanie na poziomie kilkuset procent w skali roku. Ponadto, karne odsetki naliczane za zwłokę w spłacie zobowiązania wynosiły nawet do 0,5 proc. kwoty pożyczki dziennie. W razie niewywiązania się z umowy lombard mógł natomiast sprzedaż zastawioną rzeczy. Powyższe warunki były zatem wysoce niekorzystne dla kredytobiorców.
Po wprowadzeniu nowych regulacji, które swoim zasięgiem obejmowały umowę pożyczki, lombardy teoretycznie utraciły możliwość pobierania tak wysokich odsetek. Ustawa ustanowiła także maksymalne oprocentowanie kredytów konsumenckich na maksymalnym poziomie odpowiadającym czterokrotności stopy lombardowej Narodowego Banku Polskiego – obecnie 20 proc. w skali roku.
W praktyce niewiele się jednak zmieniło.
Jak lombardy obchodzą ustawę antylichwiarską
Ustawa antylichwiarska nie dotyczy jednak umowy sprzedaży, gdyż z formalnego punktu widzenia nie mamy tu do czynienia z żadną formą pożyczki. Kredyty lombardowe w wielu przypadkach bazują jednak na tej formie umowy cywilnej. „Kredytobiorcy” nie pożyczają już pieniędzy pod zastaw ruchomości, ale sprzedają je za kwotę „pożyczki”. Zwrot danych przedmiotów odbywa się natomiast na zasadzie klauzuli w umowie sprzedaży, która mówi, że sprzedający ma prawo odstąpić od umowy w ciągu np. 90 dni (pożyczka na 3 miesiące) w zamian za zapłatę odstępnego w wysokości 1 tys. zł ( 10 proc. „pożyczonej” kwoty – 10 tys. zł).
W praktyce niewiele się zatem zmieniło. Z prawnego punktu widzenia nie mamy do czynienia z umową pożyczki. Ustawa antylichwiarska nie znajduje zatem zastosowania.
Podsumowując, kredyt lombardowy to ostatnie źródło pożyczki, z jakiego powinniśmy skorzystać. Jeżeli mamy problemy z uzyskaniem kredytu bankowego znacznie lepszym rozwiązaniem jest popracowanie nad własną zdolnością kredytową – pozbycie się zbędnych wierzytelności (np. kart kredytowych), zawarcie umowy o pracę, najlepiej na czas nieokreślony. To tylko niektóre kwestie, które w praktyce nie zmieniają naszego dochodu netto, a jednocześnie znacznie podwyższają nasz scoring w banku. Lepszym rozwiązaniem wydaje się być zatem odczekanie kilku miesięcy i ponowne złożenie wniosku bankowego, niż zaciąganie kredytu lombardowego o horrendalnie wysokim oprocentowaniu.
~gość