Poza tym bank nie gwarantuje dodatkowego zysku – zależy on wyłącznie od kształtowania się wartości instrumentu bazowego np. indeksów. Po dwóch, trzech czy pięciu latach, bo na takie okresy najczęściej są tworzone produkty strukturyzowane i braku dodatkowych profitów, odzyska się pieniądze, których wartość w wyniku inflacji może spaść nawet o kilkanaście procent. A to jest realna strata.
Wpłacanie pieniędzy na lokatę strukturyzowaną w wielu przypadkach przypomina więc kupowanie kota w worku. Wprawdzie worek ten wygląda imponująco i z zapowiedzi wynika, że może mieścić skarby, ale do końca nie wiadomo, ile są one warte. Oczywiście można obejrzeć w ulotkach reklamowych symulacje pokazujące, ile na lokacie można by zarobić, gdyby… itd., i że nawet jest to kilkaset procent. Tylko że to nie gwarantuje przyszłych zysków. Jakie one będą też trudno oszacować, bo banki nie chcą udostępniać prospektów emisyjnych, a czasem nawet warunków ubezpieczenia. Potencjalny klient nie ma więc pojęcia, ile jego pieniędzy będzie rzeczywiście zainwestowane, a ile zostanie skonsumowane przez emitentów.
Comperia.pl