17.02.2011, 08:54

Wespół w zespół – czyli małżeństwom łatwiej o dobry kredyt hipoteczny

Ocena: 1 gwiazdka Ocena: 2 gwiazdki Ocena: 3 gwiazdki Ocena: 4 gwiazdki Ocena: 5 gwiazdek Ocena: 6 gwiazdek Ocena: 7 gwiazdek Ocena: 8 gwiazdek Ocena: 9 gwiazdek Ocena: 10 gwiazdek

Ocena: 0     / 10 (oddano 0 głosów)

„Wespół w zespół, wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc”. Ponadczasowe słowa piosenki Kabaretu Starszych Panów jak ulał pasują do tematu podjętego przez Comperię w ramach tygodnia z małżeńskimi finansami. Dziś bowiem o tym, że małżeństwa mają fory w batalii o kredyt mieszkaniowy.

Rodzina na Swoim
Pierwszy handicap rozumie się sam przez się. Państwo dopłaca obywatelom przez 8 lat do raty kredytu hipotecznego. Ale...! Dopłaca tylko MAŁŻEŃSTWOM, ewentualnie samotnym rodzicom. Singiel może jedynie z rozrzewnieniem patrzeć, jak jego „zaobrączkowanym” znajomym do części comiesięcznego zobowiązania kredytowego dokłada się Skarb Państwa.

Co prawda w plotkach dotyczących nowelizacji ustawy o programie dopłat padały propozycje objęcia nimi także niezamężnych/nieżonatych Polaków, ale pomysł taki nie zyskał uznania w oczach rządu. Cała nadzieja singli w innych organach władzy ustawodawczej i wykonawczej. Zresztą i małżeństwom nie będzie tak dobrze w nieskończoność - wszystko wskazuje na to, że już niebawem kredytobiorcy nie będą mogli być starsi niż 35 lat, i że z końcem roku 2012 program Rodzina na Swoim zostanie w ogóle wygaszony. Ale nie o tym w gruncie rzeczy mowa - dlatego więcej o zmianach w RnS tutaj

Zdolność kredytowa

Przez cały tydzień naszym rozważaniom i poradom dotyczącym finansów małżeńskim towarzyszy przykładowa bezdzietna rodzina. Mąż miesięcznie zarabia 3 tys. zł, jego żona - 2,5 tys. zł. Na razie wynajmują mieszkanie, ale zamarzyli uwić sobie własne „gniazdko”, zupełnie „na swoim”. Idą więc do kolejnych banków, a te wyliczają ich zdolność kredytową, aby w ten sposób zadecydować czy i na jakich warunków udzielić im kredytu mieszkaniowego. Okazuje się, że mogą liczyć na lepsze warunki niż np. świadek na ich niedawnym ślubie, mężczyzna stanu wolnego. Dlaczego? Choćby dlatego, że statystyki wyraźnie mówią, iż to single częściej mają problemy z terminowym spłacaniem zobowiązania. Co więcej, banki często wyliczają zdolność kredytową poprzez przyporządkowanie cech klienta do określonej sylwetki, profilu kredytobiorcy. Na ocenę wiarygodności singla może mieć zatem wpływ to, że inni tegoż samego stanu cywilnego narobili sobie kiedyś zaległości. Jasne, że statystyki nie mają tu pierwszoplanowego znaczenia, ale zawarcie małżeństwa skraca i ułatwia drogę po kredyt hipoteczny.

Tym bardziej, że dochody oraz wydatki małżonków, o ile oczywiście występują oni wspólnie do banku po środki na mieszkanie, są łączone. A to wpływa na niższe średnie koszty utrzymania takiego gospodarstwa domowego, w porównaniu do tego, ile wydaje singiel. Płacą jeden czynsz, jedną opłatę za Internet, używają jednej lodówki (i tak musiałaby działać, a za prąd płacą tylko raz...). Przykładów można by mnożyć. Zresztą - przyjmując, że singiel na ratę mógłby wydawać 1 tys. zł, para mogła by dwukrotnie więcej! „Co niebezpieczne dla mężczyzny samotnego...” Poza tym - jeśli coś stanie się kredytodawcy - singlowi (na przykład straci pracę, przez długi czas nie będzie mógł znaleźć nowej, i w efekcie straci zdolność do regulowania należności wobec kredytobiorcy) - któż będzie spłacać jego raty? Analogiczna sytuacja dla naszego przykładowego małżeństwa nie będzie AŻ TAK uciążliwa, bo zawsze są pieniądze współkredytobiorcy. Może to przesada i manipulacja, ale znów odwołując się do tej samej piosenki Starszych Panów: nieoczekiwane problemy - „dla samotnego to cios - aż zadudni, dla dwóch zaś, to prztyczek”. Warto natomiast koniecznie pamiętać, że sytuacja ze zdolnością kredytową nie jest tak jednoznaczna jak może się wydawać po przeczytaniu powyższych dwóch akapitów. Czy małżeństwo z piątką niepełnoletnich dzieci, w którym tylko mąż pracuje, będzie bardziej wiarygodne i budzące zaufanie w oczach banku aniżeli młody, nieźle zarabiający singiel. Odpowiedź jest nader oczywista - jasne że NIE!

Zdolność na liczbach
W gruncie rzeczy musimy przyznać się do małego kłamstewka. Jeśli ktoś uważnie śledzi artykuły o małżeńskich finansach ukazujące się na Comperii, ten wie, że wydatki naszego przykładowego małżeństwa są niewiele (a z pewnością niewystarczająco dla banku) mniejsze od ich dochodów. Przyjęliśmy, że łącznie netto otrzymują 5,5 tys. zł miesięcznie, zaś na czynsz, utrzymanie i „inne wydatki” przeznaczają 4,7 tys. zł. Nawet przyjmując, że nie mają karty kredytowej ani limitu w koncie, to i tak 800 zł wolnych środków w miesiącu to może być za mało, aby przekonać bank o swej wiarygodności finansowej przez następnych kilkadziesiąt lat. Jeśli w ogóle, to instytucja pożyczy najwyżej 100 tys. zł. Przy aktualnych cenach mieszkań i niewielkich oszczędnościach małżeństwa to żałosna kwota. Przyjmijmy zatem na potrzeby porównania, że mąż znalazł dodatkową pracę przynoszącą mu kolejny 1 tys. zł netto w miesiącu (teraz zarabia więc łącznie 4 tys. zł), żona zaś awansowała w pracy i jej dochód netto wzrósł także do 4 tys. zł. Razem mają 8 tys. zł. Dodatkowo „zacisnęli pasa”, zmienili operatora telefonicznego na tańszego, zrezygnowali z kablówki i rzucili palenie (tylko na tym ostatnim oszczędzają 200 zł w miesiącu!), wskutek czego teraz wydają łącznie 4,2 tys. zł.

 

Zdolność kredytowa małżeństwa

Zdolność kredytowa singla

(parametry podobne jak mąż lub żona)

Bank X

500 tys. zł

240 tys. zł

Bank Y

460 tys. zł

230 tys. zł

Bank Z

600 tys. zł

350 tys. zł

 

Pamiętaj jednak, że jest mnóstwo czynników wpływających na zdolność kredytową - począwszy od waluty kredytu i czasu, na jaki chcemy go zaciągnąć, poprzez wiek kredytobiorcy, po formę zatrudnienia, dotychczasową terminowość zobowiązań czy inne użytkowane produkty finansowe (kredyt odnawialny w koncie czy karta kredytowa obniżają zdolność). O wszystkim decyduje dany bank. W tabeli podano wartości szacunkowe, a to niemal jak wróżenie z fusów. Znane są przykłady, że para przyśpieszała decyzję o ślubie z powodu Rodziny na Swoim. Można zatem sparafrazować po raz ostatni słowa Jeremiego Przybory - „Jeżeli spłacać to nie indywidualnie”...

Mikołaj Fidziński

Comperia.pl

Wymienione w tekście informacje, liczby i oferty są aktualne w dniu powstania artykułu (17.02.2011).

Podziel się:

Wykop

Comperia.pl w Google+
Ekspert Comperia.pl
2740 artykułów -

zobacz inne artykuły tego autora