27.10.2014, 09:13

Stopy procentowe spadły. Co to znaczy? Jak przełoży się to na moje finanse?

Ocena: 1 gwiazdka Ocena: 2 gwiazdki Ocena: 3 gwiazdki Ocena: 4 gwiazdki Ocena: 5 gwiazdek Ocena: 6 gwiazdek Ocena: 7 gwiazdek Ocena: 8 gwiazdek Ocena: 9 gwiazdek Ocena: 10 gwiazdek

Ocena: 8.5     / 10 (oddano 8 głosów)

Stopy procentowe spadły. Co to znaczy? Jak przełoży się to na moje finanse?
Na początku października przez media przetoczyła się informacja o obniżce stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Czy to dla „zwykłego Kowalskiego” istotna wiadomość?

W środę, 8 października, na comiesięcznym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej działająca przy Narodowym Banku Polskim podjęła decyzję o obniżeniu stóp procentowych w kraju. Najważniejsza, referencyjna stopa, spadła do rekordowo niskiego poziomu 2 proc. A, jak utrzymują analitycy rynkowi, na tym się nie skończy.

Czy w nawale informacji z całego świata i z wielu dziedzin życia, tę o obniżce stóp procentowych można puścić pomimo uszu? Czy decyzja grona kilku ekonomistów ma jakieś znaczenie na finanse milionów Polaków? Ma – odpowiadamy, nie trzymając czytelnika w niepewności.

Porównywarka finansowa Comperia.pl zaprasza na krótką i (oby) nieskomplikowaną wycieczkę po finansowych meandrach konsekwencji obecnej polityki pieniężnej. Uwaga - informacje tłumaczące niektóre ze zjawisk gospodarczych mają charakter uproszczony, tzn. zostały zaprezentowane w maksymalnie przystępny sposób.

Czym są stopy procentowe? Czym jest podaż pieniądza?

Co zrobić, kiedy gospodarka rośnie mizernie, bezrobocie nie chce spadać, miejsc pracy nie przybywa? Intuicyjnie można stwierdzić, że wypadałoby „wpompować” trochę kapitału w gospodarkę. Bank centralny mógłby po prostu pieniądze dodrukować - tak zrobiono choćby w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Ale to wydaje się trochę nie fair. Innym sposobem jest więc m.in. obniżanie oprocentowania pożyczek, których bank centralny może udzielać bankom komercyjnym, czy skupywanie od nich papierów wartościowych w zamian za gotówkę. W ten sposób do banków komercyjnych powinno trafić więcej taniego pieniądza, który z kolei może być przez nie dystrybuowany klientom - w postaci tańszych pożyczek i kredytów. I o to właśnie chodzi w obniżce stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski - aby zwiększając podaż pieniądza w gospodarce, napędzić ją.

Równocześnie, wraz ze spadkiem stóp procentowych przez NBP, w dół idą także stopy rynkowe, m.in. tzw. WIBOR. WIBOR to stopa oprocentowania, po której banki pożyczają sobie kapitał między sobą. Mechanizm nie jest skomplikowany - jeśli Narodowy Bank Polski chce pożyczać pieniądze taniej, to samo powinny robić banki w kontaktach ze sobą. Dlatego stawka WIBOR spada lub rośnie w zasadzie równomiernie ze zmianami stóp procentowych w kraju ordynowanymi przez bank centralny. Funkcjonują różne stawki WIBOR, np. 3-miesięczna (oznaczana jako WIBOR 3M), półroczna (WIBOR 6M) czy roczna (WIBOR 12M) - zależnie od czasu, na jaki jeden bank pożycza drugiemu środki.

A po co ten przydługi wstęp? Po to, żeby zidentyfikować wpływ stóp procentowych w kraju na finanse Polaków. Zacznijmy od kredytobiorców.

Z czego składa się oprocentowanie kredytu?

Oprocentowanie kredytów bankowych zasadniczo składa się z dwóch komponentów – wspomnianej wcześniej stawki WIBOR 3M oraz marży banku. Innymi słowy, banki za kredyt każą płacić sobie tyle, za ile same pozyskują kapitał z rynku bankowego (WIBOR), a o tej wartości doliczają sobie dodatkowe wynagrodzenie (marża). Marża zasadniczo jest stała przez cały okres spłaty kredytu, z kolei wartości WIBOR-u zmienia się. Stąd całe oprocentowanie kredytu jest zmienne. To od poziomu oprocentowania zależy wysokość rat kredytu, w tym odsetek.

Podany schemat obowiązuje przede wszystkim w przypadku długoterminowych kredytów i pożyczek, czyli przede wszystkim hipotecznych. Bywa, że krótkie pożyczki gotówkowe są oprocentowane na poziomie stałym (czyli absolutnie niezależnym od WIBOR-u, stóp procentowych w kraju ani stanu gospodarki Polski).

Rata leci na łeb, na szyję

Obniżka stóp procentowych na początku października (a wręcz same prognozy o konieczności obniżania stóp) miały więc wpływ na poziom międzybankowej stopy WIBOR. Na dzień 15 października br. stawka WIBOR 3M przyjmowała wartość 2,03 proc., choć jeszcze 2 miesiące temu była na poziomie 2,66 proc. Zakładając, że dany kredytobiorca spłaca kredyt o marży 2 proc., to oprocentowanie jego kredytu spadło z 4,66 proc. do 4,03 proc. Dla kredytów na 20 lat na 200 tys. zł oznacza to oszczędność rzędu ok. 60 zł na comiesięcznej racie. To właśnie jest ten widoczny dla każdego z nas skutek obniżania stóp przez Narodowy Bank Centralny.

Co więcej, choć wspomniana obniżka była pierwszą zmianą stóp od ponad roku, to wcześniej, na przełomie 2012 i 2013 r. polski bank centralny ścinał stopy niemal co miesiąc, z poziomu 4,75 proc. do 2,5 proc. Znalazło to odbicie w wysokości rynkowej stawki WIBOR. Dlatego modelowy kredytobiorca z przykładu w poprzednim akapicie jeszcze 2 lata temu płacił raty na poziomie ok. 1 560 zł, po roku już tylko ok. 1 285 zł, a dziś jedynie 1 215 zł. Uwzględniając dalsze spadki raty o kilkadziesiąt złotych (prawdopodobnie stopy dalej będą obniżane), daje to pojedynczą ratę o ok. 400 zł niższą niż jeszcze w II połowie 2012 r.

A mi rata nie spadła!

Wspomniano, że oprocentowanie kredytów długoterminowych (czyli m.in. hipotecznych) zmienia się wraz ze spadkami czy wzrostami rynkowej stawki WIBOR. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że nie dzieje się to od razu. Banki aktualizują poziom oprocentowania kredytów zwykle co 3 miesiące. Dlatego pomimo, że stawka WIBOR spada od sierpnia, niektórzy kredytobiorcy zmianą na swojej racie mogą zauważyć dopiero w listopadzie.

Spada także oprocentowanie kart czy kredytów gotówkowych

Zmiany stóp w kraju mają także bezpośredni wpływ na oprocentowanie drobnych pożyczek i kredytów, np. pożyczek gotówkowych, długów na karcie kredytowej, czy debetu w koncie osobistym. Jedną ze stóp, nad którymi bezpośrednią „władzę” ma Narodowy Bank Polski, jest tzw. stopa lombardowa. Kilka lat temu ustalono, że maksymalne oprocentowanie kredytów i pożyczek nie może przekraczać czterokrotności tejże stawki. Inaczej - to już będzie lichwa.

Dziś stopa lombardowa NBP wynosi 3 proc. To oznacza, że oprocentowanie kredytów bankowych nie może przekraczać 12 proc. w skali roku. Warunek ten dotyczy przede wszystkim kart kredytowych, linii kredytowych w koncie czy drobnych pozyczek gotówkowych, gdyż ich oprocentowanie często jest ustalane na najwyższym możliwym prawnie poziomie, albo mu bliskim.

12 proc. to naprawdę niewiele. Dwa lata temu było to aż 25 proc. Ale…

Czy faktycznie jest taniej?

Banki jednak dolewają do tej beczki miodu łyżkę dziegciu. Albo i chochlę. Oprocentowanie kredytów spada, bo spadać musi. Jednak kredytodawcy odbijają sobie ten spadek przychodów odsetkowych podwyższając inne opłaty „okołokredytowe”. Doskonały przykład to prowizja za udzielenie kredytu, pobierana przez banki jednorazowo przed wypłatą kredytu, albo doliczana do kapitału kredytu i spłacana w ratach. Jeszcze 2 lata temu banki przyznając kredyty gotówkowe naliczały prowizję w wysokości średnio 2,5 proc. Po roku (w trakcie którego banki były zmuszone obniżać oprocentowanie kredytów z maksymalnego poziomu 25 proc. do najwyżej 16 proc.) przeciętna wysokość prowizji wynosiła już nawet 3,85 proc.

Do tego banki coraz chętniej dodają obowiązkowe ubezpieczenie do kredytów. Nie można też zapominać o regularnie podwyższanych opłatach np. za użytkowanie kart kredytowych (średnia opłata roczna dla kart zwykłych wzrosła przez ostatnie 2 lata o 30 proc.!). Podwyżki dotknęły też inne segmenty ofert banków - wielu Polaków odczuło wzrosty opłat za prowadzenie kont osobistych.

Fatalne wiadomości dla deponentów

Omówiono szczegółowo, jak zmiany aplikowane na najwyższych szczeblach w kraju, aż w banku centralnym, wpływają na kredyty potężnego grona Polaków. Obniżki stóp cieszą ich, gdyż wpływają one na spadki rat.

Niestety, to co dobre dla kredytobiorców, jest zdecydowanie gorsze dla deponentów. Jeśli ktoś chce oszczędzać w bankach, musi liczyć się ze stosunkowo niewielkimi zyskami. Obniżki stóp przez Narodowy Bank Polski w pośredni sposób wpływają na spadki oprocentowania lokat czy kont bankowych.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta. Trzeba uświadomić sobie, że lokując pieniądze w banku, tak naprawdę pożycza mu się je, a oprocentowanie lokaty czy konta jest niczym innym jak tylko wynagrodzeniem od banku za tę „udzieloną mu pożyczkę”. Nasze środki na kontach czy lokatach nie leżą w skarbcach, ale są właściwie tylko zapisem cyfrowym. Bank „puszcza” te pieniądze w obieg, m.in. udzielając kredytów. Skoro kredytodawcy mogą tanio pozyskiwać środki na swoją działalność kredytową np. z banku centralnego czy innych banków komercyjnych, to nie mają potrzeby przepłacać za środki od prywatnych deponentów. Dlatego słaba koniunktura w gospodarce, wymagająca obniżania stóp procentowych przez NBP, ma negatywny wpływ na oprocentowanie produktów oszczędnościowych w bankach, a tym samym zyski generowane przez nie.

Aby nie być gołosłownym - przykłady z życia. Jeszcze 2 lata temu średnie oprocentowanie lokat rocznych na rynku wynosiło 4,72 proc. Aż na 23 takich depozytach można było zarobić przynajmniej 6 proc. w skali roku. Oprocentowanie niższe niż 3 proc. miało ledwie 8 lokat. A dziś? Dziś średnio na lokatach na 12 miesięcy banki płacą dokładnie połowę mniej niż przed 2 laty - 2,36 proc. Tylko jeden depozyt „wychyla” się ponad okopy 4 proc. w skali roku. Lokat na mniej niż 3 proc. zrobiło się z kolei… 54! Różnica w zyskach osoby, która 2 lata temu założyła przeciętną lokatę na 10 tys. zł, i tej która taki depozyt założy dziś, to ok. 200 zł na korzyść tej pierwszej!

Kiedyś to się zmieni

Dziś stopy procentowe spadają do rekordowo niskich poziomów, ale gdy gospodarka wróci na dobre tory, zajdą odwrotne zmiany. Narodowy Bank Polski będzie podwyższał stopy procentowe, czym spowoduje wzrost rat kredytów oraz uatrakcyjnienie oferty depozytowej banków. To jednak na razie melodia przyszłości, wydaje się, że przynajmniej na 1-2 lata.

Efekt motyla

Koniunktura w polskiej gospodarce (a właściwie, biorąc pod uwagę powiązania z gospodarkami innych państw – po prostu koniunktura w gospodarce światowej) ma więc bezpośredni wpływ na decyzje Narodowego Banku Polskiego, a przez to na warunki udzielania kredytów i przyjmowania depozytów w bankach komercyjnych. To niemal jak efekt motyla – dzisiejsze decyzje odnośnie stóp w Polsce są w pewnym stopniu spowodowane np. niesubordynacją instytucji kredytowych w Stanach Zjednoczonych Ameryki w minionej dekadzie.

Wnioski

- Rada Polityki Pieniężnej (organ przy Narodowym Banku Polskim) obniża stopy procentowe w celu pobudzenia polskiej gospodarki.
- Obniżka stóp procentowych przez RPP wpływa na spadek oprocentowania kredytów, a przez to rat płaconych przez kredytobiorców.
- Skutkiem niskich stóp procentowych w kraju jest także spadek oprocentowania lokat bankowych.

Autor: Mikołaj Fidziński
Comperia.pl

Wymienione w tekście informacje, liczby i oferty są aktualne w dniu powstania artykułu (27.10.2014).

Podziel się:

Wykop

Comperia.pl w Google+
Mikołaj Fidziński
, ekspert Comperia.pl
640 artykułów -

zobacz inne artykuły tego autora

zobacz blog autora