28.04.2015, 07:56

Prowizje za pożyczki jeszcze nigdy nie były tak wysokie

Ocena: 1 gwiazdka Ocena: 2 gwiazdki Ocena: 3 gwiazdki Ocena: 4 gwiazdki Ocena: 5 gwiazdek Ocena: 6 gwiazdek Ocena: 7 gwiazdek Ocena: 8 gwiazdek Ocena: 9 gwiazdek Ocena: 10 gwiazdek

Ocena: 10     / 10 (oddano 3 głosów)

Prowizje za pożyczki jeszcze nigdy nie były tak wysokie
75 zł za każdy pożyczony tysiąc złotych – tyle średnio trzeba płacić bankom za samo otrzymanie pożyczki gotówkowej. Ba, kwota ta rośnie do ponad 80 zł, gdy pożyczkobiorca nie bierze ubezpieczenia. Comperia.pl odpowiada, dlaczego właściwie za samo podpisanie umowy o pożyczkę trzeba płacić nawet tysiące złotych, i… czy to na pewno jednoznacznie źle.

Średnia prowizja już przekroczyła 7 proc.

Jak wynika z danych Comperia.pl i narzędzia analitycznego Comperia Analytics, średnia prowizja za udzielenie rocznego kredytu gotówkowego na 5 tys. zł właśnie przebiła kolejną granicę - 7 proc. Weszła na nienotowany jeszcze nigdy poziom 7,50 proc. Od początku roku średnia prowizja podskoczyła już o 2 p.p.

Średnia prowizja za udzielenie kredytu gotówkowego na 12 miesięcy na 5 tys. zł

Wykres wygenerowany przez Comperia Analytics


Co więcej, gdyby „odsiać” wyłącznie oferty pożyczek bez dodatkowego ubezpieczenia, średnia prowizja sięgnęłaby ponad 8 proc. Dzieje się tak dlatego, iż często banki klientom niechętnym do wykupienia dodatkowego ubezpieczenia podwyższają inne koszty pożyczkowe - w tym prowizje.

Średnia prowizja za udzielenie kredytu gotówkowego na 12 miesięcy na 5 tys. zł (oferty bez ubezpieczenia)

Wykres wygenerowany przez Comperia Analytics


Co oznacza tak wysoka prowizja?

Średnia prowizja na poziomie 7,50 proc. oznacza, że klient potrzebujący 5 tys. zł musi za samo otrzymanie pożyczki zapłacić 375 zł. Ta kwota zwykle jest kredytowana. Dlatego klient, na którego konto finalnie wpłynie 5 tys. zł, w rzeczywistości jest zadłużony na 5 375 zł. To na podstawie tej wyższej kwoty są wyliczane odsetki i raty.
 

Dlaczego tak się dzieje?

Tzw. ustawa antylichwiarska zakazuje wszelkim pożyczkodawcom, w tym bankom, pobierania odsetek wyższych niż czterokrotność stopy kredytu lombardowego NBP. To skomplikowane, ale zasadniczo sprowadza się do jednego - obecnie oprocentowanie pożyczki czy kredytu nie może przekraczać 10 proc. w skali roku.

Co tu kryć - to dla banków raczej mało. Jeszcze 2-3 lata temu kredyty z oprocentowaniem 10 proc. były szczytem promocji, dzisiaj to już okolice lichwy.

Dlatego przychodów trzeba szukać gdzie indziej. Prowizje nadają się w sam raz. Tutaj nie ma żadnych ustawowych ograniczeń, zasadniczo „hulaj dusza, piekła nie ma”.

Do niedawna banki dorzucały do kredytów także obowiązkowe ubezpieczenia, ale praktykę ukróciła Rekomendacja U Komisji Nadzoru Finansowego. Teraz nawet jeśli bank wymaga ubezpieczenia, to klient może polisę załatwić sobie sam, nie nabijając dodatkowo kabzy pożyczkodawcy. To także czynnik „zmuszający” banki do windowania prowizji.
 

Czy wysokie prowizje to zło?

Paradoksalnie, tak drastyczny wzrost prowizji nie jest ewidentnie złą informacją, i niekoniecznie świadczy o brutalnej pazerności banków.

Banki jednocześnie obniżają oprocentowanie pożyczek. W ciągu ostatnich 6 miesięcy spadło ono o ok. 2,5 p.p. Między innymi dlatego, że na skutek marcowej decyzji Rady Polityki Pieniężnej maksymalny dozwolony poziom oprocentowania nominalnego spadł z 12 proc. do 10 proc. Jak wynika z danych Comperia Analytics, dziś średnie oprocentowanie rocznych kredytów na 5 tys. zł wynosi 8,32 proc.

Średnie oprocentowanie nominalne kredytu gotówkowego na 12 miesięcy na 5 tys. zł

Wykres wygenerowany przez Comperia Analytics


Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania, agregująca wszystkie koszty pożyczek, jest ostatnio względnie stabilna, choć od początku kwietnia faktycznie dość mocno urosła - o 1,5 p.p.

Średnia RRSO kredytów gotówkowych na 12 miesięcy na 5 tys. zł

Wykres wygenerowany przez Comperia Analytics


Warto także pamiętać o pewnej zmianie specyfiki ofert pożyczek gotówkowych w bankach. Te coraz częściej rezygnują ze względnie wysokiego oprocentowania, a za to więcej starają się zgarniał na innych kosztach. Przykładów jest mnóstwo, choćby taka oferta eurobanku - oprocentowanie 1,5 proc., ale prowizja 13 proc.

W ofertach kilku banków, m.in. mBanku, Getin Banku, Raiffeisen Polbanku czy Banku Pocztowego, zagościły już nawet kredyty i pożyczki z oprocentowaniem 0 proc.

W takim przypadku bank nie pobiera żadnych odsetek, czyli klient w ratach spłaca dokładnie tyle, ile wynosi kwota brutto kredytu. Jednak właśnie w tej kwocie brutto kredytu banki „upychają” koszty dla klienta - czyli prowizje. W Raiffeisen Polbanku wynosi ona 9 proc., w mBanku 7-9 proc., w Banku Pocztowym 20 proc. (Pożyczki na poczcie mają stanowić konkurencję bardziej dla firm pożyczkowych niż banków).

Pod względem łącznych kosztów pożyczki, taka oferta z oprocentowaniem 0 proc. i prowizją 9 proc. jest równoważna kredytowi bez prowizji ale z oprocentowaniem ponad 16 proc.

Mikołaj Fidziński
Comperia.pl

Wymienione w tekście informacje, liczby i oferty są aktualne w dniu powstania artykułu (28.04.2015).

Podziel się:

Wykop

Comperia.pl w Google+
Mikołaj Fidziński
, ekspert Comperia.pl
640 artykułów -

zobacz inne artykuły tego autora

zobacz blog autora

Zobacz dyskusje na forum
Forum o lokatach
Ile kosztuje eMakler w mbanku? wczoraj, 15:24 przez:
marius
jak działają kantory internetowe? 5.8.2014 16:13 przez:
victoria38

forum o lokatach

Forum finansowe dla firm
Czy konto w Paypall się opłaca? 23.6.2015 10:37 przez:
ilion
Zarabianie w Google Play? 13.7.2014 12:30 przez:
pinacOLAda

forum finansowe dla firm