04.02.2011, 13:49

Jazda po cienkim lodzie, czyli jak nie stracić gruntu pod nogami poręczając kredyt

Ocena: 1 gwiazdka Ocena: 2 gwiazdki Ocena: 3 gwiazdki Ocena: 4 gwiazdki Ocena: 5 gwiazdek Ocena: 6 gwiazdek Ocena: 7 gwiazdek Ocena: 8 gwiazdek Ocena: 9 gwiazdek Ocena: 10 gwiazdek

Ocena: 8     / 10 (oddano 1 głosów)

Z żyrowaniem kredytu jest jak z jazdą po lodzie. Może dostarczać dużo frajdy, ale nigdy nie wiesz, kiedy lodowisko może pęknąć, a ty wpadniesz do wody. Warto więc zawczasu uzbroić się w dobre zabezpieczenie.

Sprawdź teraz najlepsze kredyty gotówkowe w naszej porównywarce!

Znajomy albo kuzyn bierze kredyt. Prosi cię o podżyrowanie. Wahasz się, bo to przecież ryzyko. Z drugiej strony kwestia przyjaźni/więzów rodzinnych, sprawia, że nie wypada odmówić. Tym bardziej, że jesteś zapewniany, iż zobowiązanie będzie spłacane w terminie, nie będzie żadnych kłopotów, że „to tylko formalność”. Aż pewnego dnia...

Pewnego dnia kredytobiorca traci płynność finansową lub z jakichś innych powodów przestaje spłacać raty swojego zobowiązania. Bank traci cierpliwość. Gdy droga kontaktu z zadłużonym nie daje pożądanych efektów kredytodawca sięga od razu do kieszeni...poręczyciela.

Gdy jest już za późno

Czy są jakieś metody, żeby obronić się przed zakusami banku po pieniądze z podżyrowanego przez nas kredytu? Jeśli kredytobiorca ma problem ze spłatą, z dużym prawdopodobieństwem wszelkie podejmowane czynności będą niczym musztarda po obiedzie. W końcu zobowiązaliśmy się, że w razie potrzeby jesteśmy gotowi pomóc spłacić kredyt innej osoby. Bank ma wszelkie podstawy, aby zwrócić się do nas po SWOJE pieniądze. Oczywiście, potem pozostaje ewentualnie droga sądowa i próba wyegzekwowania od kredytobiorcy zapłaconych przez nas w jego imieniu pieniędzy. Ale czy to zadziała – to już inna kwestia.

Bierzesz na siebie niepewność
Jak zwykle, lepiej będzie gdy zawczasu pomyślimy o możliwych konsekwencjach naszego zobowiązania. Zgoda na podżyrowanie czyjejś pożyczki nie musi oznaczać potencjalnej pętli zakładanej sobie na szyję.

Po pierwsze – pamiętaj!
Skoro ktoś prosi cię o poręczenie kredytu, to znaczy, że jego zdolność kredytowa jest niewystarczająca dla banku. W tym momencie powinna włączyć się już czerwona lampka: ,bierzesz na siebie spore ryzyko odpowiedzialności za cudze długi. Żyrowanie to zdecydowanie szalona rola, bo wbrew prawom rynku za podjęte ryzyko nie otrzymuje się żadnych zysków. Chyba że za takie przyjąć „dozgonną wdzięczność”, która tak naprawdę nie wiadomo ile potrwa...

Po drugie - uważaj
, komu poręczasz zobowiązanie. Slogan „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach” jest już oklepany, ale wiele, zbyt wiele osób, podpisałoby się pod nim obiema rękami. W momencie podejmowania decyzji o współodpowiedzialności za czyjeś długi odrzućmy na bok polską uprzejmość i rodzinność i obiektywnie przemyślmy, czy doprawdy warto się w poręczanie angażować...

Przezorny zawsze zabezpieczony
Istnieją jednak sposoby, aby nie być tak bezbronnym wobec odpowiedzialności ciążącej na żyrancie. Podstawą jest tzw. przewłaszczenie. Na czym polega? Przewłaszczenie to przeniesienie prawa własności jakiejś rzeczy dłużnika na poręczyciela. Przykład: Twój znajomy chce kupić meble na kredyt. Decydujesz się na poręczenie. Sprawdzasz czy kredytobiorca ma coś wartościowego, - samochód, ekskluzywną kolekcję znaczków albo rękopis Szekspira. Warto poprosić, aby na czas spłaty kredytu uczynił nas właścicielami cennego przedmiotu. W razie konieczności przejęcia od znajomego obowiązku spłaty zobowiązań – z tego właśnie majątku będziemy w stanie uregulować przynajmniej ich część.

Innym sposobem jest ustanowienie wpisu hipotecznego na jego nieruchomości w księdze wieczystej. Z drugiej strony konieczność takiego ruchu wydaje się znikoma, bo z takim zabezpieczeniem wątpliwe, aby kredytodawca dodatkowo wymagał poręczenia.

Jakimś rozwiązaniem może być także prośba o sporządzenie weksla, czyli dokumentu (papieru wartościowego) stwierdzającego zobowiązanie jego wystawcy wobec odbiorcy na kwotę w nim oznaczoną. W sytuacji, gdy to nam przyjdzie regulować zobowiązania z tytułu żyrowanej pożyczki, będziemy mogli łatwo przedstawić znajomemu weksel do zapłaty. Takie poręczenie za poręczenie. Jest tylko jeden problem, choć dosyć poważny – skoro kredytobiorca nie jest w stanie samemu poradzić sobie ze spłatą kredytu, to jak zaspokoi nasze oczekiwania wynikające z weksla?

Wszystkie pomysły na zabezpieczenie się żyranta są obarczone niepewnością, ale z drugiej strony mają poważną zaletę – stanowią „sito”, przez które można przesiać zamiary kredytobiorcy. Jeśli faktycznie zależy mu na naszym poręczeniu, zapewne zgodzi się np. na czasowe przewłaszczenie. Ale jeśli z góry wie, że chce nas „wykiwać” i obarczyć swoim długiem, nie przystanie na nasze propozycje.

Mikołaj Fidziński
Comperia.pl

Wymienione w tekście informacje, liczby i oferty są aktualne w dniu powstania artykułu (04.02.2011).

Podziel się:

Wykop

Comperia.pl w Google+
Ekspert Comperia.pl
2736 artykułów -

zobacz inne artykuły tego autora