
Nawykiem Polaków jest odkładanie pieniędzy na dzieci już od momentu ich narodzin. Zakładamy dzieciom rozmaite polisy, gromadzimy środki na kontach oszczędnościowych itp. Później przychodzi czas na własny rachunek w banku. Najczęściej spotykana granica wyznaczona przez banki to 13 lat - wiek przypadający na moment koniec szkoły podstawowej.
Uczymy
Uzależniamy
Młody człowiek z osiągnięciem pełnoletniości zamienia swój rachunek na konto studenckie bądź standardowy ROR. W ten sposób rozwija swoje skrzydła w zakresie usług bankowych. Obok jednej karty płatniczej pojawia się kolejna - kredytowa. Kilka banków oferuje już karty dla studentów bez udokumentowanych zarobków. Niektórzy skorzystają również z kredytu studenckiego. Młodzi ludzie, którzy zaczęli pracować, będą mogli ubiegać się o kredyty gotówkowe. Zacznie się także zakładanie lokat, funduszy, struktur, rozmaite inwestycje. Zakładając, że młody człowiek pozostał w banku, w którym miał pierwsze konto, polityka instytucji finansowej bardzo się opłaca.
Usługi dla każdego
Z każdym produktem finansowym człowiek staje się bardziej przywiązany do banku. Przy dzisiejszej polityce banków statystyki mówiące, że połowa Polaków nie ma konta przejdą niebawem do historii. Mamy już konta dla uczniów, kredyty dla studentów, karty kredytowe dla pracowników firm, a nawet konta dla emerytów z możliwością zamówienia opieki medycznej i leków do domu. Gdzie zatem wyznaczyć granicę? Czy kogoś jeszcze pominęły banki? Wypada już tylko czekać na rachunki niemowlęce. Im jeszcze kont nie zaproponowano.
Tomasz Jaroszek
Porównaj: kredyty hipoteczne, gotówkowe, samochodowe, karty kredytowe, lokaty bankowe