
Millennium to kolejna instytucja, której baczniej przyjrzał się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Pod lupę urzędników trafiły zapisy dotyczące umów kredytów hipotecznych. Doszukano się szeregu nieprecyzyjnych przepisów, które bank może właściwie dowolnie interpretować. Zdaniem Urzędu, rażąco nieprecyzyjnie sformułowane zapisy naruszają interesy konsumentów.
Największe wątpliwości wzbudził mechanizm ustalania kursu walutowego dla kredytów denominowanych w obcych walutach. UOKiK zarzuca bankowi stosowanie w tym przypadku nieobiektywnych kryteriów. Kolejnym punktem zawartym w pozwie są przepisy dotyczące ustalania dodatkowych zabezpieczeń kredytów. Zdaniem Urzędu, niejasna konstrukcja przepisów nie daje klientowi możliwości przewidzenia czy i kiedy ewentualnie bank może zażądać dodatkowego zabezpieczenia. Za źle sformułowane uznano również przepisy dotyczące zmian opłat i prowizji w trakcie spłaty kredytu. Jako jedną z wypunktowanych przyczyn wzrostu opłat mogą być uznane zmiany makroekonomiczne oraz zmiana inflacji. Tak ogólna konstrukcja przepisu pozwala bankowi na zmianę cennika prowizji i opłat niemalże w dowolnym momencie trwania umowy.
Millennium to kolejna instytucja, którą w ostatnich tygodniach zainteresował się UOKiK. Wcześniej badał sprawę przepisów zawartych w umowach mBanku, instytucji należącej do grupy BRE Banku. Z końcem marca pozew w tej sprawie również trafił do sądu.
Pisaliśmy o tym
Tomasz Jaroszek