
To tylko niektóre z pytań najczęściej stawianych przez ekonomistów na koniec roku. Czy możliwe jest dzisiaj udzielenie poprawnej odpowiedzi na tak postawione pytania?
Rynek kredytów hipotecznych
Przez ostanie 5 lat przyzwyczailiśmy się do hossy na polskim rynku nieruchomości. Popyt na mieszkania, domy i działki budowalane rósł w tempie, jakiego nad Wisłą dawno nie widziano. Tak znaczący popyt na rynku nieruchomości byłby niemożliwy bez rozwoju bankowości hipotecznej. Jeszcze w styczniu 2000 roku suma udzielonych przez banki kredytów hipotecznych wynosiła zaledwie 6 mld zł. Przez kolejne 4 lata wartość udzielonych kredytów wzrosła do 30 mld zł. To wtedy lokomotywa bankowości hipotecznej zaczęła się rozpędzać. Według danych NBP, wartość udzielonych kredytów od stycznia 2004 do października 2008 roku wzrosła z poziomu 30 mld do ponad 171 mld zł.

Znakomite perspektywy wzrostu zostały jednak ograniczone przez kryzys na międzynarodowych rynkach finansowych. Brak zaufania pomiędzy uczestnikami rynku spowodował wycofanie się większości polskich banków z udzielania kredytów walutowych oraz był przyczyną zaostrzenia wymagań stawianych kredytobiorcom, w szczególności wymagań dotyczących wkładu własnego. Wzrosła też cena kredytu, czyli marża kredytowa. W przypadku kredytu w złotych wysokości 300 tys. zł średnia marża wzrosła z poziomu 1 proc. w styczniu 2008 do poziomu przekraczającego 1,7 proc. w grudniu 2008 roku.
Na polskim rynku kredytów hipotecznych z pewnością nie dojdzie do całkowitego wyhamowania akcji kredytowej. Jednak biorąc pod uwagę czynniki zewnętrzne, w 2009 roku należy spodziewać się spowolnienia. Świadczą już o tym ostatnie dane Związku Banków Polskich. Liczba podpisanych umów na kredyty hipoteczne w okresie od stycznia do września 2008 r. osiągnęła poziom 274 tys. Jest to o 7 proc. mniej udzielonych kredytów niż w analogicznym okresie 2007 roku.
Rynek nieruchomości
Wyhamowanie na rynku kredytowym z pewnością nie pozostanie bez wpływu na ceny nieruchomości. Mniejszy popyt spowoduje spadek cen. Zakres tego spadku zależy przede wszystkim od skali wyhamowania akcji kredytowej. Jako niepoprawny optymista uważam, że w przyszłym roku rynek kredytów hipotecznych skurczy się zaledwie o około 20 proc. w stosunku do 2008 roku. Przełożyć się to może na ok. 10-15-proc. spadek średnich cen mieszkań. Oczywiście w przypadku lokalizacji, cieszących się mniejszym zainteresowaniem klientów, przecena może przekroczyć 25-30 proc., jednak będą również miejsca (np. centra dużych miast), gdzie korekta cenowa będzie raczej kosmetyczna.
Spadająca produkcja
Kryzys finansowy wylewa się poza rynki finansowe i bezpardonowo wdziera się do innych sfer gospodarki. Nowoczesna gospodarka, a takie znamiona nosi przecież polska gospodarka, to system naczyń połączonych. Zakręcony przez banki kurek z finansowaniem przekłada się na mniejszy popyt generowany przez konsumentów na wszelkiego rodzaju dobra i usługi oraz mniejszą produkcję przedsiębiorstw. Efekty w realnej gospodarce są już niestety widoczne. Według wstępnych danych GUS, produkcja sprzedana przemysłu była w listopadzie 2008 roku aż o 8,9 proc. niższa niż w listopadzie 2007 roku i aż o 13,1 proc. niższa niż w październiku 2008 roku. Pesymistyczne informacje tego typu, nawet największym optymistom, nie pozwalają na prognozowanie wzrostu gospodarczego w 2009 roku wyższego niż 3 proc. Kryzys odciśnie więc swoje piętno, na naszej gospodarce i na pewno nie uda nam się wyjść z tej konfrontacji bez szwanku.
Noworoczne nadzieje
Największe nadzieje na poprawę sytuacji na naszym rodzimym rynku pokładane są w Radzie Polityki Pieniężnej. Tylko drastyczne cięcia stóp procentowych mogą obudzić gospodarkę z uśpienia wywołanego nagłym uderzeniem kryzysu. RPP nie może pozostać głucha na poczynania innych banków centralnych, które od października cięły stopy w sposób bardziej niż zdecydowany. Niskie stopy procentowe pobudzić powinny zarówno rynek kredytów dla klientów indywidualnych, jak i rynek kredytów dla przedsiębiorstw. Wpompowane w ten sposób w gospodarkę pieniądze powinny zamortyzować spadek głównych wskaźników makroekonomicznych. Pozostaje mieć także nadzieję, że dodatkowe pieniądze, które pozostaną w naszych kieszeniach, w związku z nową skalą podatkową, wywołają trwały szok popytowy i spowodują wzrost wydatków konsumpcyjnych, tak potrzebnych zwalniającej gospodarce. Ministerstwo Finansów szacuje, że w przyszłym roku dzięki obniżce podatków będziemy mieli około 8 mld zł na dodatkowe wydatki.
Trudne prognozy
Pamiętajmy, że formułowane jakichkolwiek prognoz w tak zmiennych warunkach ekonomicznych jest bardzo utrudnione. Wszelkie prognozy obarczone są sporym ryzykiem błędu. O wiele łatwiejsze jest formułowanie wniosków na podstawie danych historycznych. Dlatego zachęcam do zapoznania się z naszym raportem podsumowującym zmiany na rynkach produktów kredytowych i depozytowych w kończącym się 2008 roku.
Przeczytaj raport: Kredyty, lokaty, inwestycje – podsumowanie 2008 roku.
Bartłomiej Samsonowicz, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl