Rekomendacja T-główne założenia
Wydanie Rekomendacji T jest wynikiem tak naprawdę kryzysu jaki przetoczył się przez rynki kilkanaście miesięcy temu. To wtedy zaczęto przyglądać się procedurom udzielania kredytów przez banki.
Rekomendacja T (pamiętajmy, że nie jest to prawo lub rozporządzenie o mocy prawnej-banki mogą, ale nie muszą się do niej zastosować, w praktyce jednak wszystkie banki zaczynają, wcześniej czy później stosować rekomendacje KNF) w swym głównym założeniu określa, że kredyty nie powinny być udzielane osobom, których suma rat kredytowych przekracza 50% przychodów netto. Oznacza to, że jeśli Twoje miesięczne raty wynoszą 2 tys. zł a Twój dochód to 4 tys. zł netto to nie otrzymasz kolejnego kredytu. Ale dotyczy to tylko klientów, którzy zarabiają poniżej średniej krajowej. Dla osób z wyższymi przychodami stosunek rat kredytów do miesięcznych dochodów może wynieść 65%.
Taka konstrukcja polityki kredytowej w każdym banku ma uchronić klientów i system bankowy przed pułapką zadłużenia. Chodzi o to, by klienci nie zadłużali ponad miarę, nie brali kredytów na spłatę innych kredytów itd.
Innym założeniem Rekomendacji T jest to, że banki powinny cały czas monitorować wartość zabezpieczenia kredytu. Jeśli wartość zabezpieczenia spadnie, to bank powinien odpowiednio zareagować. Pozostaje pytanie tylko, jak? Zmuszać klienta do dodatkowych zabezpieczeń, co w większości przypadków nie będzie możliwe? Czy bank będzie musiał interweniować nawet wtedy, jeśli kredyt jest regularnie spłacany? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że w ostatnich kilkunastu miesiącach, u wielu kredytobiorców wartość kredytu przekroczyła wartość zabezpieczenia (szczególnie w kredytach walutowych). I co? Nic się nie stało: kredyty nadal są dobrze spłacane (nawet lepiej niż kredyty złotowe), a banki nie podejmują żadnych kroków, które mogłyby wywołać panikę wśród klientów banków.
Co na to banki?
Czy Rekomendacja T zasieje zamęt w bankach i ich planach sprzedażowych? W większości nie, bo polityka kredytowa jest skutecznie zacieśniana od kilkunastu miesięcy. Po prostu to, co narzuca Rekomendacja T już dzieje się od dawna -banki uważniej badają zdolność kredytową (tak naprawdę, szczególnie w segmencie kredytów mieszkaniowych w Polsce kredyty nie były rozdawane lekką ręką, a mówienie już o problemie złych kredytów w Polsce to gruba przesada) i uważniej prześwietlają sytuację majątkową i historię kredytową klienta. Rekomendacja T uderzy najbardziej w te banki, których
sprzedaż opierała się na szybkich, niskich kredytach gotówkowych skierowanych do osób zarabiających mało i które konsumowały więcej niż zarabiały. Klienci odesłani z kwitkiem w tych bankach będą musieli udać się do firm pożyczkowych i zapłacić wysokie odsetki od kredytów. Z kredytów przecież tak szybko nie zrezygnują.
Poza tym czekamy na to, co wymyślą banki w kwestii łagodzenia skutków zaleceń Rekomendacji T.
Czy kredyt będzie droższy?
Rewolucji więc w dostępności kredytów nie będzie. A czy Rekomendacja T sprawi, że kredyty będą droższe? Na razie nic na to nie wskazuje. Podwyżki cen kredytów mieszkaniowych już były. Obecnie banki obniżają ich cenę (np.
Allianz Bank obniżył marże kredytu mieszkaniowego) i zwiększają ich dostępności, jeśli chodzi o wymagania co do wkładu własnego (ostatnio Raiffeisen Bank powrócił do udzielania kredytów na 100% wartości nieruchomości), czy dostępne waluty kredytu. Co do kredytów gotówkowych, to w tym przypadku marże zawsze były wysokie i nie zanotowaliśmy jakiegoś skoku oprocentowania kredytów gotówkowych na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy (jak zmieniał się
koszt kredytów gotówkowych znajdziesz w naszych trendach>>). Nie spodziewamy się wzrosty ich kosztów również teraz. Ich oprocentowanie będzie rosło jednak wtedy, kiedy rynkowe stopy procentowe WIBOR zaczną iść do góry.
Miałeś problem z
uzyskaniem kredytu w banku? Podziel się swoją opinią na naszym
forum!
Karol Wilczko
Comperia.pl
~gość