
W momencie wprowadzania Rekomendacji S udział kredytów walutowych w portfelach banków sięgał 65 proc. Kolejne miesiące, zgodnie z zamierzeniami Nadzoru, przyniosły względny spadek liczby udzielanych pożyczek w walutach. Na koniec 2007 roku stanowiły one już 55 proc. całości zadłużenia Polaków. Jednak kolejne miesiące to powrót popularności kredytów we frankach. W trzecim kwartale 2008 roku udział kredytów walutowych zbliżył się do poziomu sprzed dwóch lat. Wspominam o tym tylko po to, aby wskazać iluzoryczność skuteczności zapisów z regulacji. Zarówno banki, jak i klienci znaleźli sposób na to, aby wybierać te rozwiązania finansowe, które z ich punktu widzenia są atrakcyjniejsze.
Nowe wytyczne Rekomendacji S to konieczność skuteczniejszego informowania klientów o zagadnieniu spreadu walutowego oraz danie im możliwości spłacania kredytu bezpośrednio w walucie, z pominięciem widełek kursowych ustalanych przez banki.
Uzyskanie rzetelnej informacji o istnieniu różnic walutowych stosowanych przez banki przy kalkulacji rat kredytowych to bardzo ważny element przy podejmowaniu decyzji o wyborze waluty kredytu. Nie mniej ważna jest formuła i jakość takiej informacji. Pamiętajmy, że pierwotna treść Rekomendacji S również narzucała obowiązek informacyjny o ryzyku związanym z kredytem walutowym. W praktyce sprowadzało się to do konieczności podpisania przez klienta stosownego oświadczenia wskazującego na znajomość zagadnienia. Efekt edukacyjny dla klienta? Prawie żaden.
Jak będzie tym razem? Czy doradca bankowy pokaże klientowi historyczne kształtowanie się spreadu powodujące stopniowy wzrost raty? Czy jasno stwierdzi, że bank ma wciąż sporą dowolność zmiany widełek walutowych? Odpowiedź poznamy wkrótce.
Atrakcyjniej wygląda kwestia umożliwienia klientom spłacania kredytów bezpośrednio w walucie, w której je zaciągnęli. Korzyści są jednak nieco iluzoryczne. Ile bowiem znajdzie się osób, które co miesiąc przyniosą do banku ratę kredytową we frankach szwajcarskich? Mogliby też fizycznie jej nie dostarczać tylko dokonać przelewu po uprzednim kupieniu franków w kantorze. Jednak przelew w walucie obcej dzisiaj kosztuje dużo więcej niż przelew w złotych. Dodajmy do tego koszt poświęconego czasu na tę operację, a więc odwiedzenia kantoru i wizyty w banku. Wyjdzie na to, że operacja się zupełnie nie opłaca. Jedynie w przypadku spłaty większej części kredytu lub całości całe nowa propozycja KNF znajdzie większy sens.
Dlaczego Nadzór nie narzucił bankom stosowania ograniczonej wartości spreadu? Dlaczego nie zasugerował utrzymywania go na stałym poziomie w trakcie trwania umowy? Można oczywiście budować argumentację dla nie wprowadzania takich regulacji. Z pewnością w dyskusji z KNF banki ją przytoczyły. Jednak z punktu widzenia klienta kluczowych problemów nowa odsłona Rekomendacji S nie rozwiązuje.
Bartosz Michałek, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl
Zamknij
~doradca open