Produkt Krajowy Brutto, czyli ile wypracowała gospodarka
Wskaźnik wzrostu PKB daje w uproszczeniu obraz jak wysiłek ekonomiczny wszystkich Polaków przekłada się na wzrost wartości narodowego majątku, czyli na wszystkie dostępne dobra i usługi. Dla przykładu podana dzisiaj dana o wzroście 4,8% (r/r) oznacza, że wartość polskiej gospodarki wzrosła w ujęciu rocznym (symbol r/r ; stosowane też są wskaźniki „k/k”, czyli w ujęciu kwartalnym i „m/m”, czyli w ujęciu miesięcznym) o 4,8%. To sporo mając na uwadze „dołujące” ostatnio gospodarki europejskie (np. Niemcy) czy USA. To też więcej niż oczekiwało większość obserwatorów rynku (średnia to 4,7%). Jest to też niestety więcej niż będziemy notować w przyszłym roku – efekt światowego kryzysy finansowego.
Jak to się liczy?
Jest kilka metod szacowania wielkości samego PKB i jego wzrostu. Najbardziej popularną jest spojrzenie przez pryzmat globalnych wydatków w gospodarce. Czyli ile wydajemy na konsumpcję, ile na inwestycje, a ile popytu pochodzi z zagranicy (eksport skorygowany o import). I dalej możemy rozważać jakie są udziały poszczególnych kategorii w całości PKB. I bardziej szczegółowo analizować jaką część dochodu narodowego wytwarzają poszczególne sektory gospodarki, jaką część popytu stanowią konsumenci, a jaką przedsiębiorstwa, itd. Dodatkowy obraz daje analizowanie trendów w tym kontekście.
Byłoby tak dobrze…
Jak podaje GUS: "Głównym czynnikiem wzrostu PKB pozostaje popyt krajowy. Tempo wzrostu popytu krajowego było wolniejsze niż PKB i w III kwartale wyniosło 4,3%. Wpływ spożycia indywidualnego na wzrost PKB wyniósł 3,2 pkt. proc. wobec 3,0 pkt. proc. przed rokiem, natomiast wpływ popytu inwestycyjnego - odpowiednio 0,7 pkt. proc. wobec 3,2 pkt. proc. w III kwartale ubiegłego roku. Po raz pierwszy od dwóch lat odnotowano pozytywny wpływ popytu zagranicznego (eksportu netto) na dynamikę wzrostu gospodarczego (0,3 pkt. proc. wobec - 2,3 pkt. proc. w III kwartale ubiegłego roku)". To wszystko dobre sygnały. Nie zdążyły jednak uwzględnić tego co realnie dzieje się obecnie w gospodarce i o czym z resztą głośno w mediach. Musimy się spodziewać spadku tempa wzrostu naszego narodowego bogactwa w przyszłym roku. Miejmy nadzieję, że ze spodziewanym w 2009 roku wzrostem powyżej 2% PKB w 2009 roku Polska na tle innych rynków zyska miano „tygrysa Europy”
Bartosz Michałek, Comperia.pl