
Frank szwajcarski potaniał o kilka groszy, euro i dolar nawet kilkanaście. Dlaczego? Inwestorzy od kilku tygodni szukają raczej pozytywów w komunikatach dotyczących naszego kraju. Zaczęło się od informacji wskazującej na wyrzucenie Polski z koszyka krajów regionu, do których zalicza się przeżywające problemy gospodarki Ukrainy czy Czech. Potem wzmocnieniu złotego służyły komunikaty rządowe wskazujące na bliską perspektywę wstąpienia naszego kraju do przedsionka strefy euro, a więc programu stabilizacji kursu ERM2. Teraz informacja o potencjalnej pożyczce z MFW. Mogłaby ona również być przyczyną spadku wartości rodzimej waluty. Potencjalnie przecież sięgniemy po kolejną pożyczkę. Przeważa jednak pogląd o tym, że jej dostępność jest raczej wyróżnieniem dla dobrze zarządzanej gospodarki, który dodatkowo może jej pomóc. Sentyment pozytywny.
Kurs franka szwajcarskiego - waluty około 70 proc. wartości kredytów hipotecznych udzielonych przez polskie banki - ustabilizował się poniżej poziomu 2,9 zł. Aktualnie boryka się z poziomem 2,8 zł. Jest prawdopodobne, że już niedługo kredytobiorcy będą świętować przebicie tego poziomu. Spodziewamy się kontynuacji trendu umocnienia złotego do poziomu 2,6 zł, jednak istotne zejście poniżej tego poziomu jest mało prawdopodobne. Chyba że dobry sentyment przerodzi się w euforię.
Bartosz Michałek
Pisaliśmy o tym:
Frank stabilizuje się poniżej 3 zł