
Kredyt online wyobrażam sobie jako możliwość pożyczenia pieniędzy wyłącznie przy użyciu komputera z dostępem do Internetu. Klik, klik, wpisuję potrzebne dane i czekam na przelew. Możliwe? Tak, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Raczej wtedy, kiedy Twój bank, znając historię rachunku osobistego, zaoferuje Ci taką możliwość. Z pewnością od czasu do czasu odbierasz telefon z call center znanego Ci banku z propozycją uzyskania takiego czy innego produktu bankowego. Jeżeli ją przyjmiesz, cała reszta przebiega już bardzo prosto. Kredytodawca ma komplet Twoich danych osobowych, nie ma więc problemu z przygotowaniem umowy. Wystarczy przyjść do placówki, złożyć podpis i po wszystkim. Tyle że akurat ta oferta nie musi być najtańsza na rynku. Jest tylko najbardziej w danym momencie dostępna. Ale nie zawsze o to chodzi…
Wszystkie te banki, które nie mają Twoich danych osobowych, nie prowadzą Twojego rachunku osobistego, nie wiedzą, ile zarabiasz i jakie masz kredyty, nie udzielą Ci kredytu przez Internet czy telefon bez żadnych formalności. W szczególności jeżeli mowa o kredytach o większej wartości , czyli np. hipotecznych. W takich bowiem sytuacjach bank bierze na siebie dużo większe ryzyko. Spisać na straty kredyt wysokości 200 tys. zł na kawalerkę w Warszawie to nie to samo, co kredyt na 100 zł na żelazko. Wprawdzie każdy spotkał się ze sformułowaniem „kredyt na dowód”, ale każdy usłyszał slogan „kredyt już od …”. Diabeł tkwi w szczegółach. W pierwszym przypadku zwykle chodzi o bycie klientem danego banku, w drugim o spore dochody.
Comperia robi wszystko, by w wystandaryzowany sposób zbierać rynkowe dane bankowych ofert. Nie zawsze jednak jest możliwość zawarcie stosownych umów online. Bardzo często musi nastąpić kontakt z pracownikiem danej instytucji, wymiana dokumentów, kilka formalności. Jednak za ten wysiłek jesteśmy wynagradzani niższą ceną kredytu. Coś za coś. Kredyt online niestety wkładamy między bajki.
Bartosz Michałek, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl