
Doniesienia o kłopotach finansowych banków w USA, ale również w Europie, zapoczątkowane przez upadek amerykańskiego giganta Lehman Brothers, spowodowały ograniczenie wzajemnego zaufania pomiędzy uczestnikami rynku międzybankowego. Innymi słowy banki przestały sobie pożyczać pieniądze. A to kredyt na rynku międzybankowym jest krwioobiegiem całego systemu. Bez niego właściwie nie można funkcjonować, a więc zarabiać na kredytach udzielanych indywidualnym klientom i firmom. Dlatego wiele banków musiało ograniczyć akcję kredytową, w szczególności finansowanie zakupu mieszkań.
Właściciele mówią stop
Złoty pogarsza sprawę
Udzielaniu kredytów walutowych nie sprzyjają ostatnie duże turbulencje na kursie złotego. Jeszcze kwartał temu frank szwajcarski był wyceniany bliżej 2 zł, podczas gdy dzisiaj jest to 25 proc. więcej – 2,5 zł. Zawirowania na kursie biją w koszty obsługi zadłużenia kredytobiorców, ale również banków. Muszą one bowiem ponosić koszt obsługi swojego zadłużenia w formie tzw. operacji SWAP. W skrócie słabnący złoty powoduje wzrost kosztów. Jest to więc kolejny gwóźdź do trumny kredytów we frankach szwajcarskich.
Lepsze przed nami
Czekamy na unormowanie sytuacji. Nie można się jednak spodziewać powrotu dokładnie do tych samych warunków, które były oferowane jeszcze trzy miesiące temu. Jeżeli jednak banki nie utną mocno dostępnych wskaźników LTV (wysokość kredytu w stosunku do wartości zabezpieczenia), w przypadku kredytów w złotych, w połączeniu ze spodziewanym spadkiem stóp procentowych, w przyszłym roku może nie być aż tak źle.
Bartosz Michałek, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl
Zamknij
Zamknij
~staram się