Kontrakt terminowy to instrument pochodny, na podstawie którego obie strony kontraktu zakładają się o wartość instrumentu bazowego (np. akcji, indeksu) w określonym dniu w przyszłości. Jedna strona otwiera pozycję długą licząc na to, że wartość akcji czy indeksu w dniu rozliczenia będzie wyższa niż ustalona w kontrakcie. Drugiej stronie opłaca się sytuacja odwrotna.
Ale jakie ta informacja, ważna z punktu widzenia graczy giełdowych, może mieć znaczenie dla zwykłych konsumentów, którzy na co dzień nie interesują się rynkiem kapitałowym? Może mieć poprzez wpływ kursu walutowego na nasz portfel, szczególnie w przypadków osób spłacających kredyty walutowe.
W ostatnich dniach obserwujemy spadek wartości złotego, co na pewno ma swoje źródło w odczycie wskaźnika inflacji na poziomie 3,7 proc., pozwalającego prognozować kolejne obniżki stóp procentowych. Osłabienie złotego w ostatnich dniach może mieć swój początek również we wspomnianym wygasaniu kontraktów terminowych. Jeśli jedna instytucja, zapewne zagraniczna, posiada tyle wygasających kontraktów, popyt z jej strony na dolary czy euro rośnie, ponieważ wychodząc z rynku polskiego musi zamienić polską walutę na dolary lub euro. Stąd wzrost kursów poszczególnych walut – jeszcze 8 grudnia średni kurs euro i franka szwajcarskiego, po którym spłacaliśmy kredyty hipoteczne, wynosił odpowiednio 3,99 zł i 2,57 zł, dzisiaj jest to 4,07 zł i 2,6 zł.
Oznacza to, że jeśli akurat teraz musimy spłacać kredyt walutowy, rata modelowego kredytu (200 tys. zł, 30-letni okres spłaty) wzrosła przez kilka dni odpowiednio o 11 i 24 zł. Jeśli więc ktoś spłacał raty kredytowe tydzień wcześniej, zaoszczędził właśnie tyle. Oczywiście rozpatrywanie w tak krótkim okresie wahań kursowych nie ma sensu, bo w następnym miesiącu możemy spłacać raty kredytowe przy niższym kursie i z nawiązką odrobimy straty.
O wiele więcej mogły zyskać lub stracić osoby, które w tym czasie chciałyby lub musiałyby spłacić kredyt hipoteczny w całości. W przypadku kredytu frankowego wysokości 300 tys. zł spłata kredytu w tym tygodniu przynosi różnicę (oczywiście spłacającego, czyli nas) aż 9 tys. zł.
Warto więc sprawdzać czy z pozoru nieważne wydarzenia ekonomiczne mogą wpływać na nasz portfel. Jak pokazuje powyższy przykład, warto szukać informacji, które mogą mieć wpływ na nasze wydatki i przychody.
Karol Wilczko
~yuma_15.09