
Dla przekonanych o tym, że kryzys będzie długi i bolesny giełdowcy wymyślili bardzo atrakcyjny wehikuł inwestycyjny. Krótka sprzedaż - bo o niej mowa - okaże się bardzo przydatna podczas kryzysu. Dzięki niej można bowiem osiągać korzyści ze spadających cen aktywów: akcji, indeksów, walut, itd.. Przykład? Krótka pozycja na kontrakcie terminowym na WIG20 to w uproszczeniu zakład, że indeks największych dwudziestu spółek notowanych na warszawskiej giełdzie będzie spadał. Na każdym jednym punkcie spadku wskaźnika zarobisz 10 PLN. Ale jest i druga strona medalu. Wzrost indeksu to strata tej samej kwoty. Sesje o zmienności powyżej 100 punktów to nic nadzwyczajnego. Oznacza to wahanie wartości jednego kontraktu o 1000 PLN w ciągu jednego dnia! Jeżeli medialne doniesienia o rozlewającym kryzysie przekonują Cię o trwałości zjawiska, to nic prostszego, żeby na tym zarobić. Sprzedaj kontrakt.
Zarobek przy mniejszym ryzyku? Jest i na to sposób. Obligacje. Potocznie kojarzą się tylko z odsetkami wypłacanymi na konto ich posiadaczy. Jednak to nie wszystko. Papiery dłużne mają też swoją wartość na rynku giełdowym. Obligację na parkiecie dziś możesz kupić za 100, a jutro sprzedać za 101. Jak to możliwe? Spadające rynkowe stopy procentowe powodują, że obligacje wyemitowane rok temu są dzisiaj więcej warte. Dzieje się tak, ponieważ gwarantują wypłatę odsetek na poziomie dostępnym przed rokiem, a więc około 2 punkty procentowe wyżej niż dziś. Warto dodać, że fundusze inwestycyjne lokujące w obligacjach zarabiały nawet w ostanim kwartale 10 proc. Dalsze decyzje Rady Polityki Pieniężnej o obniżkach cen kredytów spowodują kontynuację trendu wzrostu cen obligacji.
I na koniec pośrednie rozwiązanie - produkty strukturyzowane. Są to instrumenty gwarantujące brak strat przy jednoczesnej opcji na czerpanie korzyści ze zmian cen określonych aktywów. Możemy mówić o lokatach zarabiających na spadkach cen kawy, na wzroście indeksów giełdowych w USA, czy różnicach kursowych euro i dolara. Sztuką pozostaje tylko obstawić właściwego konia.
Nie taki więc kryzys straszny...
Bartosz Michałek, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl
Zamknij
~ale