Opublikowane dane o inflacji zbieżne są z wcześniejszą prognozą Ministerstwa Finansów. Od marca 2007 roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły ogółem o 4,1 proc. i o 0,4 proc. wobec lutego 2008 roku. O 7,7 proc. więcej w porównaniu z lutym 2007 roku musimy zapłacić za użytkowanie mieszkania i nośniki energii i o 7 proc. za żywność.
Wskaźnik inflacji publikowany przez Główny Urząd Statystyczny pokazuje, w jakim stopniu zmieniają się koszty, jakie trzeba ponieść na zakup koszyka towarów i usług konsumpcyjnych w bieżącym roku w stosunku do wydatków poniesionych na taki sam koszyk przed rokiem.
Dla osób spłacających kredyty hipoteczne niższy wskaźnik inflacji to dobra wiadomość. Wzrost cen pośrednio wpływa bowiem na oprocentowanie kredytów. Celem Rady Polityki Pieniężnej jest utrzymanie inflacji w ryzach (obecnie celem jest sprowadzenie tego wskaźnika do 2,5 proc. – tzw. cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego). Narzędziem służącym do obniżania inflacji jest podwyższanie urzędowych stóp procentowych, za którymi – z opóźnieniem bądź wyprzedzeniem – podążają rynkowe stopy procentowe WIBOR – poziom stawki WIBOR bezpośrednio wpływa na wysokość oprocentowania kredytów.
Jeżeli inflacja rośnie, RPP zmuszona jest podwyższać stopy procentowe i właśnie to robiła na ostatnich trzech posiedzeniach – główna stopa referencyjna wynosi obecnie 5,75 proc. Skutkiem tych działań był wzrost oprocentowania złotowych kredytów hipotecznych, a więc i wysokość rat. A ta od stycznia 2008 roku, dla kredytu wysokości 200 tys. zł zaciąganego na 30 lat wzrosła już o ponad 90 zł (wynosi obecnie ok. 1373 zł). Trwałe zahamowanie wzrostu cen może więc odwieść Radę Polityki Pieniężnej od kolejnych podwyżek stóp i w konsekwencji sprawić, że raty kredytów hipotecznych w złotych ustabilizują się.
Comperia.pl
~ekonomista