Jesteś tu: Strona główna >> Okiem Comperii >> Grzechy kredytobiorcy


2009-04-27

Grzechy kredytobiorcy

Grzechy+kredytobiorcy
Spowolnienie gospodarcze w Polsce obnażyło wiele gorzkich prawd o podejmowanych przez Polaków decyzjach finansowych. Ich negatywne konsekwencje są odczuwalne przez kredytobiorców właśnie teraz, po okresie gospodarczego boomu. Uśpiona konsumencka czujność ułatwiała wtedy popełnianie błędów. Co robiliśmy nie tak? Przypomina Bartosz Michałek.

Sam kredyt nie wystarczy, przystawki obowiązkowe. Kredyt hipoteczny to wcale niebanalny produkt finansowy. Tym bardziej, że uzyskanie go bez pakietu dodatkowych usług jest już właściwie niemożliwe. A to dlatego, że same odsetki z kredytów hipotecznych nie stanowią atrakcyjnego źródła przychodów dla kredytodawcy. Ten szuka zysków raczej we wszystkim tym, co przy okazji zaoferuje. Ubezpieczenia, rachunki, karty, debety itd. Wszystkie te produkty mają swoją oddzielną charakterystykę, niosą ze sobą określone korzyści ale i koszty. Dodatkowe 10 zł za rachunek bankowy, 200 zł za roczne użytkowanie karty, 2 tys. zł za ubezpieczenie brakującego wkładu własnego, 400 zł za ubezpieczenie nieruchomości z cesją na bank, 10 zł za ubezpieczenie karty kredytowej itd. Zupełnie niespodziewanie mogą się okazać dotkliwe dla domowego budżetu. Gros z tych opłat pobieranych jest automatycznie, bez Twojego świadomego udziału. Dobrze więc policz, zanim wybierzesz swój pakiet.


Przeglądali umowy, rzadko rozumieli
Umowa kredytu hipotecznego to bardzo ważny dokument, jak się okazuje szczególnie w czasach kryzysu finansowego, a więc  w okresie powszechnego poszukiwania oszczędności i zysków. Przekonali się o tym ostatnio klienci kilku banków. W ich przypadku rynkowe obniżki stóp procentowych nie przyniosły obniżek oprocentowania kredytów. Pozwalały na to punkty podpisanej umowy kredytowej. Przykłady istnienia podobnych, niekorzystnych zapisów można by mnożyć. Z drugiej jednak strony negocjowanie ich treści z bankiem jest niezmiernie trudne, niemal niemożliwe. Ten nie chce odchodzić od przyjętych standardów. Jedyną alternatywą jest po prostu rezygnacja z jego usług i wybranie oferty konkurencyjnej. Przykłady z życia wzięte pokazują, że czasem lepiej nie mieć w ogóle kredytu lub mieć droższy niż taki, który może się okazać nadzwyczaj dotkliwy.


Lenistwo nie popłaca
Era przywiązania do korzystania z usług tylko jednego banku odchodzi do lamusa. Wciąż jednak wiele osób w wyborze ofert kieruje się bardziej wygodą niż cenowymi argumentami. Z tanią pożyczką wygrywa szybka pożyczka. Z korzystniejszym finansowo kredytem hipotecznym wygrywa kredyt w swoim banku. Stawianie komfortu uzyskania kredytu nad jego opłacalnością bardzo często ma miejsce w przypadku kredytów konsumpcyjnych. Klientom wydaje się, że relatywnie małą pożyczką nie trzeba sobie zawracać głowy. Kilka złotych różnicy nie jest tego warte. Jednak rzut oka na listę dostępnych ofert pozwala łatwo stwierdzić, że przy przykładowym kredycie o wartości 5 tys. zł rata może się różnić nawet o 50 zł miesięcznie. W perspektywie całego kredytu to w sumie kilkaset złotych!


Doradca nie zawsze etyczny
Słowo klucz w działach sprzedaży instytucji finansowych? Target, czyli cel sprzedażowy. Aby go osiągnąć, mniej rzetelni doradcy mogą nie zawsze grać fair. A nieznający się na finansach Kowalski może wpaść w pułapkę. Wybierze wtedy ofertę ładnie zapakowaną, ale niekoniecznie najlepszą. Jak ustrzec się przed taką sytuacją? Zawsze weryfikuj usłyszane informacje. W Internecie, u konkurencyjnych firm doradczych, w banku za rogiem. Wprawny sprzedawca potrafi składnie budować argumentację. Jest przekonujący i budzi zaufanie. Często jest przy tym profesjonalny i wykonuje swój zawód z należytą starannością. Znajdą się jednak doradcy, dla których właśnie target, a nie klient, jest na pierwszym miejscu. Uważaj na to, komu zaufasz.


Waluta miała znaczenie
Boom na rynku kredytów hipotecznych w latach 2006 - 2008 upłynął pod znakiem franka szwajcarskiego. Dwu, a nawet trzykrotnie niższe oprocentowane kredytów w tej walucie w porównaniu do wariantu kredytu w złotych okazało się skuteczną zachętą dla kredytobiorców. Banki wcale nie mówiły nie. W efekcie nawet ponad 70 proc. wartości kredytów hipotecznych jest zależna dzisiaj od kursu franka. Osoby nieprzygotowane na jego nagły, ponad 50-proc. skok od połowy ubiegłego roku cierpią z powodu wzrostu salda zadłużenia. Ewentualna sprzedaż posiadanej nieruchomości nie wchodzi już w grę. Często mniejsza od obecnej wartości kredytu po prostu nie daje tej możliwości. Tego problemu nie odczuwają aż tak bardzo osoby, które finansowały zakup mieszkania dla własnych celów. Wzrost kursu rekompensuje im jednoczesny spadek stóp procentowych w Szwajcarii. Widać jednak jak na dłoni, że każda decyzja finansowa, w szczególności ta dotycząca kredytu hipotecznego, musi być podjęta po bardzo szerokiej analizie.

Lista grzechów kredytobiorcy jest dłuższa. Oby kryzysowe doświadczenia sprzyjały jej skracaniu.


Bartosz Michałek
Comperia.pl


2009-04-27
Forum (0)
Dodaj wątek
Dodaj komentarz
Autor:
max. 12 znaków
Tytuł:
max. 120 znaków
Komentarz:
 
max. 2000 znaków
Wpisz kod
z obrazka:
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Bądź pierwszy! Rozpocznij dyskusję na ten temat!