
Indeks WIG, obrazujący zachowanie całej giełdy, zyskał niecałe 5 proc. Widać wyraźnie, że popyt koncentrował się na dużych spółkach. WIG20 zyskał ponad trzy razy więcej niż odzwierciedlający notowania małych spółek sWIG80 (+1,66 proc.). Taki obraz sugeruje wejście do gry dużych graczy. Oni mogą kupować tylko duże spółki, czyli te, w przypadku których można wydać dużo pieniędzy i łatwiej odsprzedać w przyszłości. A pojawienie się rekinów w naszym stawie może z kolei oznaczać trwalszą poprawę koniunktury. Tyle że niepostrzeżenie ta jest dobra już od lutego bieżącego roku. Wtedy indeks WIG20 był 30 proc. niżej.
Sygnał do zakupów dla inwestorów dał Donald Tusk, tryumfujący w ogłaszaniu wzrostu PKB Polski w pierwszym kwartale 2009 roku. Kraj tak dobrze wypadający na tle gospodarek europejskich musiał zostać doceniony. No bo gdzie inwestować, jeżeli nie tu?
Filozoficznie można stwierdzić, że kryzys na pewno kiedyś odejdzie. To „kiedyś” nastąpi w średnim bądź dłuższym terminie. Jeżeli w takich kategoriach czasowych traktujemy naszą inwestycję na giełdzie, to moment na jej rozpoczęcie wciąż wydaje się bardzo dobry. W krótkim okresie czeka nas z pewnością jeszcze wiele niespodzianek mogących skutkować spadkami na giełdzie. Ot choćby kwestionowaniem przez niektóre instytucje finansowe zasadności metodologii liczenia PKB przez GUS.
Comperia.pl