
Niedawno pisałem o nowych, rewolucyjnych zasadach księgowości wprowadzonych w Stanach Zjednoczonych (Czy kreatywna księgowość pogłębi kryzys finansowy?). Sugerowałem, że takie kreatywne podejście do rachunkowości będzie z pewnością wykorzystane przez amerykańskie banki do podciągnięcia swoich wyników finansowych. Na efekty zastosowania nowych regulacji nie trzeba było długo czekać. Duże amerykańskie banki, m.in. Bank of America, Citibank, Wells Fargo, które jeszcze niedawno prosiły rząd federalny o ratunek, zaprezentowały swoje wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2009 roku, a w nich o dziwo pokaźne zyski.
Zysk netto amerykańskich banków (w mln dolarów)
|
|
I kw. 2008 |
II kw. 2008 |
III kw. 2008 |
IV kw. 2008 |
I kw. 2009 |
|
Citibank |
-5 111 |
-2 495 |
-2 815 |
-17 263 |
1 593 |
|
Bank of America |
1 210 |
3 410 |
1 177 |
-1 789 |
4 250 |
|
Wells Fargo |
1 999 |
1 753 |
1 637 |
-2 734 |
3 050 |
Dobry czy zły sygnał?
Nie wiemy, w jakim stopniu taka diametralna zmiana sytuacji finansowej bankowych gigantów jest efektem zastosowania nowych regulacji księgowych. Skala zmian pozwala jednak sądzić, że banki masowo korzystają ze zmienionych zasad wyceny aktywów.
Część zysków nie została jednak wykreowana tylko na papierze i pochodzi z podstawowej działalności operacyjnej banków. Zyski te przypisać należy, prowadzonej przez Rezerwę Federalną (Fed), polityce utrzymywania niskich stóp procentowych, która przynosi częściowy skutek. Niskie stopy mają zachęcać do zaciągania kredytów i zachęcają, jednak głównie do refinansowania starych umów kredytowych. Dzisiaj klienci nie są skorzy do zakupów ciągle taniejących domów. Amerykanie wykorzystują jednak niskie stopy i przenoszą swoje kredyty do banków oferujących niższe oprocentowanie. Takie transakcje przynoszą bankom zyski, jednak w znacznej większości są to zyski o charakterze jednorazowym - głównie w postaci prowizji za przyznanie kredytu.
Niespodziewanie dobre wyniki finansowe można więc interpretować jako negatywny sygnał. Jeśli znaczna część dzisiejszych zysków pochodzi z kredytów refinansowych, okazać się może, że przyszłe wyniki finansowe będą już o wiele słabsze. Banki zamieniają bowiem dotychczasowe wysokooprocentowane umowy (np. o oprocentowaniu stałym na poziomie 6-7 proc.) na niżej oprocentowane (np. o oprocentowaniu stałym na poziomie 4-5 proc.). Wszystko wskazuje więc na to, że przyszłe zyski odsetkowe będą niższe.
Niebezpieczna poprawa
Jeśli poprawa sytuacji finansowej amerykańskich banków wynika głównie ze zmiany sposobu wyceny aktywów i wzrostu liczby udzielonych kredytów refinansowych, to jest to poprawa iluzoryczna. Już wkrótce może się okazać, że największe banki to kolosy na glinianych nogach wymagające kolejnej dawki dofinansowania. Pytanie, na które trudno w tej chwili znaleźć odpowiedź, brzmi: jak długo amerykańska gospodarka wytrzyma kolejne zastrzyki nowo kreowanej gotówki oraz jak długo inwestorzy będą chcieli finansować amerykańską gospodarkę kupując obligacje rządu USA? Można oczywiście mnożyć liczne warianty rozwoju sytuacji. Najczarniejszy ze scenariuszy zakłada, że już wkrótce nastąpi fiasko polityki planów pomocowych. Banki komercyjne w USA będą bankrutować, a realizowane przez Fed tzw. poluzowanie ilościowe wywoła niespotykaną dotąd inflację. W efekcie banki centralne na całym świecie nie będą już chciały utrzymywać dolara jako waluty rezerwowej. Taki scenariusz oznaczałby koniec systemu finansowego, jaki znamy obecnie.
Trochę optymizmu
To tylko najczarniejszy scenariusz. Jeden z bardziej optymistycznych wariantów zakłada częściowe powodzenie prowadzonych w USA działań antykryzysowych i szybki powrót na ścieżkę wzrostów. Moim zdaniem będzie to tylko jednak tylko iluzoryczna poprawa sytuacji. Stosowane obecnie zabiegi gospodarcze jedynie odsuną w czasie silne tąpnięcie na rynkach finansowych.
Gospodarka Polski nie jest w centrum tych wydarzeń. Powinno to nam pozwolić na kontynuowanie wzrostu gospodarczego tylko w nieznacznie wolniejszym tempie niż dotychczas. Poza tym realizacja optymistycznego scenariusza, czyli chwilowe wyjście USA z recesji, da nam więcej czasu na lepsze przygotowanie się do czarnego scenariusza.
Bartłomiej Samsonowicz
Zamknij
Zamknij
~adam