
Santander z początkiem kwietnia zablokuje przyjmowanie wniosków o kredyty mieszkaniowe. Następnie po rozpatrzeniu wcześniejszych wniosków, wypłacie środków klientom z pozytywną decyzją kredytową oraz uregulowaniu wszystkich transz, bank całkowicie wycofa się z działalności w tym obszarze.
Władze hiszpańskiego banku decyzję argumentują zbyt niską rentownością wspomnianego produktu. Co za tym idzie, zdecydowały skoncentrować się na typowo konsumenckich kredytach dla klientów indywidualnych, które dotąd stanowiły podstawę oferty produktowej banku.
To nie pierwsza tego typu informacja napływająca do nas na przestrzeni ostatnich miesięcy. W listopadzie 2008 roku z rynku kredytów hipotecznych wycofała się inna instytucja bankowa, duński Nykredit. Przyczyna była podobna - brak perspektyw rozwoju sektora i osiągnięcia satysfakcjonujących zysków.
Czy kredytowanie pod zastaw hipoteki staje się zatem dla banków nieopłacalne? Nieopłacalność w tym przypadku jest raczej zbyt dosadnym stwierdzeniem, ponieważ z pewnością instytucje te osiągają zyski na bazie udzielonych kredytów hipotecznych, jednak zmiana profilu działalności i przesunięcie posiadanych wolnych środków do sektora consumer finance może pozwolić niektórym bankom na osiągnięcie wyższej stopy zwrotu. Chodzi tu szczególnie o mniejszych graczy, którzy na rynku kredytów hipotecznych nie mogą pochwalić się szerokim zasięgiem i dużą liczbą klientów.
Nasuwa się więc kolejne ważne pytanie: czy inne banki w Polsce zrobią to samo? Do tej pory typowym zachowaniem bankowców było rozszerzanie gamy oferowanych produktów i docieranie do coraz większej liczby potencjalnych nabywców, zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych - jednym słowem obserwowaliśmy trend dążenia do bycia uniwersalnym. W minionym roku Santander jako pierwszy zdecydował się na zaostrzenie polityki kredytowej. Już w sierpniu, a więc w czasie kiedy w Polsce nie odczuwaliśmy jeszcze skutków światowego kryzysu finansowego, podwyższył on znacznie wymagany poziom wkładu własnego kredytów hipotecznych, podczas gdy konkurencja podchodziła do tej kwestii znacznie bardziej liberalnie. W niedługim czasie takie zabiegi powszechnie stosowały już pozostałe instytucje finansowe sprzedające kredyty mieszkaniowe. Czy i tym razem Santander pociągnie za sobą lawinę zmian w modelach strategii innych banków?
Moim zdaniem obecna sytuacja rynkowa może wymusić częściowe odwrócenie panującego dotychczas trendu. W ślad za Santanderem mogą podążyć inne mniejsze banki, koncentrując się w świadczeniu usług dla węższych grup odbiorców bądź na konkretnych produktach finansowych. Doprowadziłoby to do zmniejszenia konkurencji na rynku kredytów hipotecznych, gdzie w grze pozostaliby z pewnością obecni najwięksi potentaci. Być może zatem obecny kryzys finansowy będziemy w przyszłości kojarzyć z początkiem wzmożonej specjalizacji w działalności mniejszych banków.
Sylwester Góreczny
Zamknij
Zamknij
~jam