LIBOR (London Interbank Offer Rate) jest stopą procentową kredytów udzielanych na rynku międzybankowym w Londynie. Publikowana jest codziennie przez British Bankers' Association (BBA) o godzinie 11.30 czasu londyńskiego. Odzwierciedla koszt pieniądza na rynku międzybankowym dla wielu walut, m.in. dolara amerykańskiego, euro i popularnego w Polsce franka szwajcarskiego. Aktualnie LIBOR przechodzi swoje najcięższe dni w historii na fali spekulacji jakoby banki podawały fałszywe stawki, chcąc tym samym zakamuflować swoje problemy związane z kryzysem na rynku subprime.
Z informacji The Wall Street Jurnal wynika, że aktualne stawki oprocentowania dla dolara są umyślnie zaniżane o 0,25 pkt. proc. Analizy Citigroup Inc. wskazują, że stawki są zaniżane nawet o 0,3 pkt. proc. Jeżeli zmiany wprowadzone przez brytyjskie zrzeszenie banków skutecznie zlikwidują możliwość manipulacji wysokością oprocentowania, raty walutowych kredytów hipotecznych mogą niespodziewanie wzrosnąć. Przedsmak tych wydarzeń miał miejsce 16 kwietnia 2008 roku, kiedy BBA zagroziła, że każdy bank przyłapany na zaniżaniu swoich stawek zostanie wykluczony ze stowarzyszenia. Efekt? Stopy LIBOR dla dolara natychmiast wzrosły o około 0,2 pkt. proc., a dla franka o 0,05 pkt. proc.
Gdyby stopy LIBOR dla dolara wzrosły po decyzji BBA o 0,3 pkt. proc. (bo o tyle według Citigroup są zaniżane) rata dolarowego kredytu hipotecznego wysokości 300 tys. zł wzrosłaby o 55 zł. LIBOR dla franka szwajcarskiego nie podlega aż tak dużym manipulacjom jak dolar. Dlatego kredytobiorcy spłacający najbardziej popularne w Polsce kredyty w szwajcarskiej walucie nie powinni odczuć aż tak drastycznych zmian.
Łukasz Bugaj, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl