Oczy wszystkich ekonomistów i inwestorów skierowane są na Stany Zjednoczone. Zdaniem przedstawicieli Commercial Union Investment Management pierwsze półrocze 2008 roku będzie dla nich trudne. Nie oznacza to jednak większych kłopotów dla polskiej gospodarki.
Zewnętrzne wpływy
– Najprawdopodobniej w pierwszym lub w drugim kwartale gospodarka amerykańska przestanie rosnąć i wejdzie w stan recesji gospodarczej. Oceniamy, że realizacja tego scenariusza jest teraz odrobinę wyższa niż 50 proc. – mówi Grzegorz Latała, wicedyrektor ds. inwestycyjnych w CU IM.
Jego zdaniem kłopoty gospodarki amerykańskiej w umiarkowany sposób przełożą się na gospodarkę w strefie euro.
– Oczekujemy wzrostu gospodarczego w strefie euro na poziomie 1,5 proc. Jest to trochę poniżej konsensusu rynkowego ekonomistów banków inwestycyjnych na świecie – dodaje Grzegorz Latała.
Sytuacja ta przełoży się w pewnym stopniu na gospodarkę polską, ale nie oznacza to, że jej fundamenty ulegną specjalnemu zagrożeniu.
– Polska znajduje się w okresie dynamicznego wzrostu gospodarczego. Mimo pewnego osłabienia tempa wzrostu w ostatnim okresie i wzrostu inflacji, ten rok będzie również bardzo dobry. Prognozujemy, że PKB zwiększy się o blisko 5 proc. Takim tempem wzrostu nie może pochwalić się żadna duża gospodarka w Unii Europejskiej. Można więc powiedzieć, że polscy inwestorzy stali się „ofiarami” globalizacji rynków finansowych. To paradoks, który trzeba brać pod uwagę, przewidując zachowania inwestorów – podkreśla Marek Przybylski, prezes CU Investment Management i CU TFI.
Spadające bezrobocie
Zarówno oficjalny wskaźnik Głównego Urzędu Statystycznego, jak i stopa wykazywana przez BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności prowadzone zgodnie z metodyką Międzynarodowej Organizacji Pracy przez GUS) widocznie spadły pod koniec ubiegłego roku.
– W grudniu stopa bezrobocia według BAEL, a sądzę że badanie to lepiej odzwierciedla rzeczywistą stopę niż dane oficjalne, spadła do 8,8 proc. Według metodologii Eurostatu (Europejski Urząd Statystyczny) bezrobocie osiągnęło w grudniu 2007 roku nawet 8,1 proc. Oznacza to, że poziomy te znajdują się istotnie poniżej wcześniejszych szacunków dotyczących poziomów tzw. nieinflacyjnych bezrobocia i stopy ogłaszanej przez GUS, która w grudniu wyniosła 11,4 proc. Poprawa będzie kontynuowana również w 2008 roku, ale nie tak szybko. Bezrobocie powinno spaść jednak do poniżej 9 proc.
CU szacuje, że gospodarka polska wytworzyła w 2007 roku ok. 350 tys. nowych miejsc pracy. W 2008 roku tempo to zostanie spowolnione do ok. 250 tys. miejsc prac.
– Przedsiębiorstwa wprawdzie zgłaszają duży popyt na nowe miejsca pracy, ale jednocześnie mają problem ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, stąd prognozowany przez nas spadek – tłumaczy Grzegorz Latała.
– Gdyby tempo z 2007 roku byłoby zachowane, bezrobocie musiałoby spaść do niewiele ponad 7 proc. pod koniec 2008 roku.
Wzrost dochodów gospodarstw
Dochody gospodarstw będą rosły w dalszym ciągu szybko. Szczególnie dochody nominalne, które zdaniem przedstawicieli Commercial Union IM wzrosną o 9,5 proc. To szybciej niż w całym 2007 roku. Przyrost przychodów realnych będzie również szybszy, ale wyniesie ok. 5 proc. w związku z rosnącą inflacją, która średniorocznie wyniesie 4,2 proc., mimo wzrostu prac nominalnych, rewaloryzacji rent i emerytur oraz wzrostu płac w sektorze publicznym. W związku z zagrożeniami inflacyjnymi spadną trochę wydatki konsumpcyjne z bardzo dobrego wzrostu ok. 5,2 proc. w ubiegłym roku, do ok. 4,5 proc.
Kolejne miesiące będą mogły też wskazywać mniejszą dynamikę wzrostu płac w sektorze przedsiębiorstw, ale jeżeli do tego dojdzie, będzie to wynikiem tylko zakłóceń sezonowych. Pod koniec roku dynamika wzrostu płac znowu powinna powrócić do ok. 10 proc.
Pogorszenie sytuacji eksporterów
Wskaźniki w sektorze produkcji przemysłowej odzwierciedlają nieco gorszą koniunkturę. Nie oznacza to jednak istotnego pogorszenia fundamentów polskiej gospodarki.
– Patrząc na wskaźniki koniunktury, także wyprzedzające, przewidujemy, że aktywność przedsiębiorstw prawdopodobnie spadnie w pierwszej połowie 2008 roku. Wskazują na to zwłaszcza wskaźniki w sektorze przetwórczym. Wyniki w styczniu były wprawdzie znacznie powyżej oczekiwań rynku, ale sądzę, że wpływ na to miały zdarzenia jednorazowe – tłumaczy Grzegorz Latała.
Najbardziej narażony na spowolnienie w strefie euro jest sektor przetwórstwa przemysłowego, bo ok. 70 proc. całej produkcji przeznaczone jest na eksport. Tymczasem wskaźnik pokazujący wolumen nowych zamówień eksportowych spada w przeciwieństwie do wskaźnika zamówień krajowych, który wciąż pozostaje na bardzo wysokim poziomie. W związku z tym przewidywane jest zwolnienie dynamiki eksportu w najbliższych miesiącach. Nie będzie to gwałtowny spadek, ale pogorszenie w stosunku do bardzo dobrego 2007 roku.
Inwestycje na wysokim poziomie
Napływ inwestycji bezpośrednich do Polski i nasilenie napływu środków unijnych spowodują, że wzrost inwestycji będzie tylko trochę niższy niż w 2007 roku. W dalszym ciągu inwestycje będą więc jednym z głównych motorów wzrostu gospodarczego w Polsce.
Kondycja przedsiębiorstw
Rośnie koszt jednostkowy pracy w całej gospodarce, zarówno w przemyśle, jak i w przetwórstwie przemysłowym. W drugiej połowie 2007 roku osiągnął on 7 proc. Wyższe koszty jednostkowe pracy na razie nie przełożyły się w sposób istotny na rentowność sektora przedsiębiorstw, ale pozostają na rekordowo wysokim poziomie.
CU uważa, że wskaźnik rentowności przedsiębiorstw osiągnął swój szczyt i oczekuje niższej dynamiki wzrostu zysków przedsiębiorstw w 2008 roku w porównaniu do 2007 roku.
Inflacja
Commercial Union IM od dłuższego czasu przewidywał wyższą inflację od oczekiwań rynkowych. Tak samo jest i teraz.
– W 2008 roku inflacja średniorocznie wzrośnie do 4,2 proc. i spadnie do poziomów ok. 3,6-3,7 proc. pod koniec grudnia. Myślimy, że szczyt osiągnie w sierpniu tego roku i będzie to ok. 5 proc. Dopiero potem zacznie spadać. W związku z tym Rada Polityki Pieniężnej będzie podnosiła stopy dwukrotnie do 5,75 proc., mimo wysokiej aprecjacji złotego. Przewidujemy 3,40 zł za euro pod koniec grudnia – mówi Grzegorz Latała.
Wzrost gospodarczy
Specjaliści CU IM przewidują wzrost gospodarczy na poziomie 4,8 proc., niewiele poniżej konsensusu rynkowego, który wynosi 5,3 proc. Jest to skutek gorszych prognoz dla strefy euro i efekt niższego niż spodziewany wzrostu dochodów realnych gospodarstw domowych. Nie oznacza to jednak wejścia Polski w okres spowolnienia gospodarczego. Zdaniem Grzegorza Latały w 2009 roku wzrost gospodarczy przyspieszy do 5,2 proc. Specjalista przewiduje tylko w dalszym ciągu wyższą inflację. Daleki jest od optymistycznych prognoz grupy analityków i części członków RPP.
– Nie przewidujemy, żeby inflacja zeszła w 2009 roku do celu inflacyjnego, czyli 2,5 proc. Ona ciągle będzie istotnie powyżej tego poziomu, a w grudniu 2009 roku osiągnie 3,3 proc. Presja inflacyjna będzie więc narastać i RPP będzie musiała reagować, mimo silnej aprecjacji złotego – tłumaczy Latała. Dodaje jednak, że to przejściowe kłopoty, bo długoterminowe fundamenty polskiej gospodarki w dalszym ciągu są bardzo dobre.
Ewa Bednarz
Comperia.pl
~gość