
Rzut oka na stronę internetową Europejskiego Stowarzyszenia Kredytów Hipotecznych pozwala stwierdzić, że Polska jest wciąż zalążkowym rynkiem w porównaniu do gigantów z Unii Europejskiej. W 2007 roku wartość udzielonych kredytów hipotecznych stanowiła nieco ponad 11 proc. PKB. Dla przykładu w Belgii było to prawie 37 proc., Portugalii 62 proc., w Danii 92 proc., a średnia dla całej Unii wynosiła 50 proc. Polska nie jest jednak ostatnia w zestawieniu. W tyle pozostawiamy słabsze gospodarki. Wskaźnik dla Rumunii kształtuje się na poziomie 3,5 proc., Serbii 4 proc., a Albanii 6,7 proc. Wydawać by się mogło, że jeszcze w 2008 roku silny rodzimy rynek spowoduje, że szybko przebijemy poziom 20 proc. Jednak banki powiedziały stop. Targety muszą poczekać.
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o wycofaniu się Santander Consumer Banku z udzielania kredytów hipotecznych. Niedawno z udzielania kredytów we frankach szwajcarskich zrezygnował Kredyt Bank i Bank Zachodni WBK. Marże podniósł Bank BPH, Polbank. Hipoteki hamują. Sam niski wskaźnik kredytów do PKB nie pomoże. Potwierdza to tezę, że wnioski wyciągane na podstawie syntetycznych parametrów ekonomicznych mogą być mylące. W szczególności, kiedy gospodarka podlega niestandardowym szokom. A z takim właśnie mamy teraz do czynienia. Banki mają dużo środków, co potwierdzają komunikaty NBP o dużym popycie wewnętrznym na emitowane przezeń papiery. Jednak nie chcą udzielać kredytów.
Polacy potrzebują pożyczek. Statystyki pokazują istotny wzrost zainteresowania wszelkiego typu finansowaniem. Jednak idzie to w parze z rosnącą liczbą odmów jego udzielenia ze strony banków. Te szukają oszczędności i zysków w już funkcjonujących umowach powstrzymując się od podpisywania nowych. Jak długo jeszcze? Odpowiedź nie jest prosta. Wydaje się, że teraz wszystko zależy od polityki właścicielskiej prowadzonej w większości przypadków poza granicami kraju. Czy działania i zachęty rządu i NBP mogą mieć na nią realny wpływ? Teraz tego nie widać. Ufajmy, że wkrótce się to zmieni. Funkcjonowanie gospodarki bez kredytów nie jest możliwe.
Bartosz Michałek
~Antylichwiar