Według danych Głównego Urzędu Statystycznego aktualnie na polskim rynku dostępnych jest około 13 mln mieszkań. W Polsce jest około 12,5 mln gospodarstw domowych. Gdybyśmy zestawili tylko te liczby, można by założyć, że rynek jest prawie nasycony. Popatrzmy na to zagadnienie w szerszym kontekście. Polska liczy prawie 40 mln mieszkańców. Wskaźnik liczby mieszkań na 1 tys. mieszkańców jest jednym z najniższych w Unii Europejskiej i wynosi około 320 (w Unii jest to około 450).
Deweloperzy zwalniają
Tempo budowy mieszkań w Polsce nie należy do najwyższych w Europie. W ostatnich pięciu latach oddawano do użytkowania średnio 120 tys. lokali rocznie, co daje wskaźnik nieco ponad trzy mieszkania na 1 tys. mieszkańców. To niewiele w porównaniu ze średnią Unii Europejskiej (powyżej 4). Wiemy jednak, że tempo europejskie okazało się za szybkie i aktualnie drastycznie spada. Dla przykładu w Irlandii oddano w ubiegłym roku ponad 90 tys. mieszkań, w tym roku będzie to nieco ponad 20 tys. W tym kontekście mniej dynamiczny rynek deweloperski może okazać się zbawienny dla całego rynku. Tym bardziej, że pojawiające się dzisiaj kłopoty z finansowaniem budowy powodują wstrzymywanie nowych projektów przez deweloperów. W związku z tym należy się spodziewać, że produkcja mieszkaniowa w Polsce straci na dynamice, choć pewnie jeszcze nie w 2009 roku. Utrzymanie tej dynamiki w najbliższych miesiącach wynika ze skali rozpoczętych i realizowanych obecnie budów. Według GUS w budowie jest ponad 700 tys. mieszkań. A przecież muszą być kiedyś oddane do użytku.
Banki hamują akcję kredytową
Ostatni kwartał 2008 roku nie będzie sprzyjał kredytobiorcom. Banki mocno ograniczyły akcję kredytową i jest mało prawdopodobne, aby kurek z pieniędzmi odkręcił się przed końcem roku. To efekty światowego kryzysu finansowego w postaci ograniczonego dostępu do pieniądza na rynku międzybankowym w połączeniu z dobrymi wynikami sprzedaży w ubiegłych kwartałach. Dlatego rynek mieszkaniowy ma małe szanse na oddech przed nadejściem 2009 roku.
Co pokaże przyszłość?
Rynek jest w impasie: z jednej strony ograniczanie produkcji mieszkaniowej, z drugiej utrudnienia w dostępie do finansowania zakupu mieszkań, z jednej wciąż wysokie, choć już coraz bardziej atrakcyjne, ceny mieszkań, z drugiej ograniczona akcja kredytowa banków.
Jaki scenariusz nas czeka? Trudno w takich warunkach spodziewać podwyżek cen nieruchomości w tym roku, na które niezmiennie panuje popyt. Spodziewamy się, że połączenie ograniczonej produkcji mieszkaniowej w przyszłym roku oraz odblokowanie akcji kredytowej przez banki przyniesie mieszankę powodującą stabilizację cen mieszkań, ale zmierzającą w kierunku tendencji wzrostowej pod koniec 2009 roku. Dodatkowym stymulatorem okażą się spodziewane obniżki stóp procentowych w Polsce, co pozwoli zrekompensować prawdopodobne wycofanie (lub ograniczenie dostępności) z oferty kredytów we frankach szwajcarskich.
Trzeba mieć świadomość, że powyższy scenariusz może zaburzyć wciąż nieprzewidywalny kryzys finansowy. Wyraźny spadek dynamiki wzrostu gospodarczego w Polsce, ograniczenie skłonności do konsumpcji, wzrost bezrobocia mogą sprawić, że popyt na mieszkania wcale się nie ożywi. W takiej sytuacji czeka nas głębsza dekoniunktura.
Bartosz Michałek
Zamknij
Zamknij
~