Poruszenie było spowodowane jedynie zdziwieniem, że banki centralne tak szybko podjęły radykalne działania. Obniżki urzędowych stóp nie przełożyły się bowiem na spadek rynkowych stóp procentowych, od których bezpośrednio zależy oprocentowanie kredytów. Kredytobiorcy, którzy spłacają kredyty we frankach szwajcarskich, nie mogą więc liczyć na niższe raty, ponieważ rynkowa stawka LIBOR dla franka oscyluje wokół 3 proc. (nie dawno było to jeszcze 2,75 proc.).
Wśród instytucji finansowych panuje wzajemna nieufność, która powoduje, ze spread, a więc różnica między stopami rynkowymi a ustalonymi przez banki centralne, rośnie (dotyczy to również polskiego rynku, gdzie trzymiesięczna stopa WIBOR dochodziła do poziomu 6,8 proc., podczas gdy podstawowa stopa NBP wynosi aktualnie 6 proc.). Jedyna w tej chwili nadzieja na niższe rynkowe stopy procentowe, a co za tym idzie tańsze kredyty hipoteczne, leży w gwarancjach rządowych dla pożyczek międzybankowych. Może to pomóc w odzyskaniu zaufania w środowisku bankowym i na wzrost aktywności instytucji finansowych na rynku kredytowym. Wówczas oprocentowanie kredytów dla ludności realnie mogłoby spaść.
Decyzje banków centralnych oraz aktualne zawirowania na rynkach finansowych mogą w inny sposób wpłynąć na polskich kredytobiorców. Jest w zasadzie przesądzone, że na październikowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej nie podniesie stóp procentowych, co jeszcze do niedawna wydawało się być pewnikiem. Wprost przeciwnie, rynek zaczyna spekulować, kiedy „nasz Fed” zacznie ciąć stopy procentowe. Szansa na to pojawi się już na początku 2009 roku.
Podstawowe stopy procentowe obniżyły banki centralne m.in. w Stanach Zjednoczonych (z 2 do 1,5 proc.), Szwajcarii (z 2,75 do 2,5 proc.), Wielkiej Brytanii (z 5 do 4,5 proc.). Od 15 października w strefie euro główna stopa wynosić będzie 2,5 proc. (spadek z 3 proc.)
Comperia.pl
Zamknij
~dalszy ciąg