
Karta kredytowa - plastykowy pieniądz ułatwiający poruszanie się po centrach handlowych, ale również po Internecie czy w punktach usługowych różnego rodzaju. Zasada działania jest prosta. Użycie karty powoduje naliczenie na niej salda zadłużenia. Może ono wzrosnąć do limitowanego umową poziomu. W czasie okresu bezodsetkowego, wynoszącego z reguły ponad 50 dni, bank nie nalicza odsetek. Po jego upływie żąda spłaty, najczęściej minimum 5 proc. zadłużenia. Jednocześnie zaczyna liczyć procenty od niespłaconej części. Esencja bankowości.
Dzisiaj kontynuuję historię karty kredytowej, którą ostatnio poniekąd w prezencie otrzymałem od jednego z banków. Pisałem już o tym, że zaraz po podpisaniu umowy na korzystanie z niej zdecydowałem o rezygnacji z ubezpieczenia oferowanego standardowo w pakiecie. Ubezpieczenie kosztowało prawie 4 zł miesięcznie i miało odpowiadać za szkody powstałe w wyniku nieuprawnionego skorzystania z mojej karty przez osoby trzecie. Doświadczenie pokazuje, że świadczenie z ubezpieczenia jest trudne do wyegzekwowania, stąd decyzja. Okazało się jednak, że nie jedyna, którą musiałem dodatkowo podjąć, aby karta faktycznie była korzystna. Pojawiła się kwestia wielkości regularnie spłacanego zadłużenia.
Fakt nie spłacenia 100 proc. wartości zadłużenia na karcie kredytowej w dniu rozliczenia powoduje, że od pozostałej części kredytu bank nalicza odsetki. W sytuacji kiedy karta kredytowa nie jest używana z konieczności tylko z wygody, takie rozwiązanie jest niedobre dla klienta. Zalogowałem się dzisiaj do rachunku w banku. Okazało się, że karta kredytowa ma ustawiony limit spłaty 5 proc. To znaczy, że na koniec okresu rozliczeniowego byłoby spłacane 5 proc. zadłużenia, a od reszty bank naliczyłby odsetki. Dlaczego automatycznie nie była ustawiona spłata 100 proc.?
Nie chodzi mi o to, że zmiana wysokości automatycznie wykonywanej spłaty zadłużenia jest uciążliwa. Bo nie jest. Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, że wykonując każdą czynność bankową, należy ją przeanalizować od A do Z. Jeżeli skrupulatnie tego nie zrobisz, to może się okazać, że w skrzynce pocztowej pojawi się zupełnie niespodziewany wcześniej rachunek za niezamówioną usługę. Lepiej unikać takiej korespondencji.
Bartosz Michałek