
Wzrost cen konsumpcyjnych w Szwajcarii (w maju 2,9 proc. w skali rocznej) przekracza cel inflacyjny. Ale warto zauważyć, że jest to poziom znacznie niższy niż w strefie euro (3,6 proc.). Natomiast tempem wzrostu gospodarczego (3 proc.) ten kraj przewyższa większość państw „starej Europy”. I Szwajcarzy bardzo niechętnie widzieliby utratę tej relatywnej siły. Podwyżek stóp (a właściwie podwyżki stopy procentowej) w Szwajcarii można byłoby oczekiwać pod warunkiem podobnego ruchu dokonanego przez Europejski Bank Centralny. Nic jednak dziś nie wskazuje na kontynuację takich posunięć w dalszej części roku, więc co najwyżej mielibyśmy przed sobą podwyżkę o 25 punktów bazowych.
Wyraźne oznaki spowolnienia gospodarczego w otaczającej Szwajcarię Europie nie pozostaną bez wpływu na decyzje władz monetarnych tego kraju. Utrzymanie obecnego tempa wzrostu przez kraj Helwetów w okresie, gdy główni partnerzy handlowi doświadczają osłabienia koniunktury, jest mało prawdopodobne. Dodatkowym argumentem przeciw dalszym podwyżkom stopy procentowej w Szwajcarii jest bardzo ograniczony wpływ takiej decyzji na ceny paliw i żywności, czyli towarów najbardziej podbijających w górę wskaźniki inflacji.
Można więc uznać, że ryzyko znaczącej podwyżki stóp procentowych (powyżej 25 punktów bazowych) jest obecnie znikome. Większość światowych banków centralnych raczej skłania się do zakończenia w bieżącym roku cyklu podwyżek stóp procentowych niż do ich kontynuacji. Należy pamiętać, że podwyżki stóp procentowych mają dać efekt w postaci obniżki inflacji po upływie co najmniej czterech kwartałów od decyzji. A w takim okresie inflacja, w wyniku spowolnienia gospodarczego w całej Europie, zapewne spadnie bez zacieśniania polityki monetarnej.
Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku