
Czy to prawda, że cena nieruchomości obniżyła się o 15 proc.?W Polsce nie prowadzi się bazy transakcyjnych cen nieruchomości. We wszelkich raportach, publikacjach, analizach autorzy wspierają się cenami ofertowymi, w szczególności z serwisów internetowych. A jak wiadomo cena ofertowa nie jest wiążąca i może istotnie różnić się od ceny transakcyjnej. Dlatego wszelkie stwierdzenia wskazujące na określony poziom zmian cen nieruchomości muszą być obarczone błędem. Niezależnie od powyższego ceny nieruchomości w Polsce faktycznie spadły. Skala spadków była różna dla poszczególnych typów i lokalizacji nieruchomości. Jeżeli mielibyśmy operować kategorią średniej ceny, to można przyjąć, że w skali rocznej spadek cen nieruchomości w Polsce zamknął się w widełkach 10 – 20 proc.
Czy w takim razie decydować się już na kupno mieszkania czy raczej czekać?
Obecnie mamy bardzo korzystny rynek z punktu widzenia kupujących. Wybór mieszkań jest spory, a negocjacje ceny przebiegają dużo prościej. Taki stan rynku nie będzie jednak trwał wiecznie. Problemy dławiące polski rynek, a więc utrudniony dostęp do kredytów hipotecznych, negatywny sentyment do inwestowania w nieruchomości, a także globalne widmo kryzysu finansowego w końcu ustaną. Wtedy ceny mieszkań mogą zacząć szybko rosnąć. Dlatego uważam, że 2009 rok jest bardzo dobrym okresem do kupowania nieruchomości.
Czy cena będzie jeszcze spadać?
Należy się spodziewać, że jeszcze przynajmniej kilka miesięcy bieżącego roku minie pod znakiem stabilizacji bądź spadków cen. Do odwrócenia trendu potrzebujemy ułatwień w dostępie do kredytów hipotecznych, a także powrotu optymizmu wśród kupujących. Doniesienia o rozlewającym się kryzysie finansowym temu nie służą. Według naszych szacunków na odwrócenie trendu musimy poczekać przynajmniej kilka miesięcy, w bardziej negatywnym scenariuszu nawet do przyszłego roku.
Czy banki poluzują zasady przyznawania kredytów hipotecznych?
Nie należy się spodziewać powrotu do tak elastycznych kryteriów przyznawania kredytów jak to było w ostatnich latach. W ostatnich miesiącach banki istotnie podwyższyły ceny kredytów hipotecznych w walutach obcych. Ograniczyły procentowy poziom finansowania zakupu (kredyty na 100 proc. ceny w przypadku kredytów walutowych są praktycznie niedostępne). Bardziej restrykcyjnie liczą zdolność. Przyszłość przyniesie promocję kredytów w euro oraz kredytów w złotych, w szczególności z dopłatą rządową - program Rodzina na Swoim. Dodatkowo spadek rynkowych stóp procentowych zwiększy atrakcyjność i dostępność oferty. Na wiele więcej niestety nie możemy liczyć.
Czy zaciągać w sytuacji kryzysu światowego kredyty mieszkaniowe w złotych czy raczej wybierać waluty?
Dużo się mówi w ostatnim czasie o stratach finansowych kredytobiorców, którzy posiadają pożyczki walutowe. Miały one wynikać z osłabienia złotego, a więc wyższych rat kredytowych. Rzadziej wspomina się o tym, że są one rekompensowane przez redukcje stóp procentowych w Szwajcarii, USA i Eurolandzie. Nie wspomina się też, ile omawianej grupie kredytobiorców udało się wcześniej zaoszczędzić w obsłudze tańszego w porównaniu z analogicznym kredytem w złotych. Zagadnienie nie jest więc jednowymiarowe. Niezależnie od powyższego kredyty w walutach obcych są dzisiaj w Polsce dużo mniej dostępne niż kredyty w złotych. Omawiane powyżej ryzyko walutowe w połączeniu z wyższymi marżami kredytach we frankach, euro i dolarach w porównaniu do kredytów złotowych skłaniają do zadłużania się w złotych. 2009 rok upłynie więc pod znakiem złotego.
Bartłomiej Samsonowicz, ekspert porównywarki finansowej Comperia.pl
Zamknij
Zamknij
~macu